Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 863915

Wieści z kosmosu

Kometa C/2012 S1 (ISON) blisko Marsa

Fot. Fotolia

We wtorek, 1 października, kometa C/2012 S1 (ISON) przeleci niespełna 11 mln kilometrów od Marsa - poinformował PAP dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Kometa C/2012 S1 (ISON) została odkryta we wrześniu 2012 roku. Szybko wyznaczona orbita komety wskazywała na to, że w listopadzie 2013 roku przejdzie ona tylko 0,012 j.a. (1,8 miliona kilometrów) od Słońca. Jeśli kometa przeżyje to bliskie spotkanie, zacznie zbliżać się do Ziemi i w styczniu 2014 roku zbliży się do niej na odległość 0,4 j.a. Kometa jest na tyle dużym obiektem, że powinna być bardzo jasna. Wstępne szacunki mówiły, że w okresie listopad 2013 - styczeń 2014 powinna być bez problemów dostrzegalna "gołym okiem". Nie jest wykluczone nawet, że będzie jaśniejsza niż najjaśniejsze gwiazdy na niebie. Najbardziej optymistyczne prognozy mówią o tym, że jej blask może być porównywalny z blaskiem Księżyca znajdującego się w kwadrze. W trakcie największej jasności, C/2012 S1 (ISON) będzie jednak przebywać na niebie bardzo blisko Słońca.

Obecny blask komety jest około 6-7 razy mniejszy niż ten wynikający z optymistycznych prognoz. Nadal jednak wydaje się, że w drugiej połowie listopada i w pierwszej połowie grudnia możemy mieć do czynienia z obiektem o jasności porównywalnej z najjaśniejszą z planet, czyli Wenus.

Zanim jednak ISON zbliży się do Słońca i Ziemi, przejdzie blisko innego ciała. 1 października zbliży się ona do Marsa na odległość 10,8 miliona kilometrów (tylko 0,07 j.a.).

Nic więc dziwnego, że naukowcy z agencji kosmicznych, które mają na Marsie lub jego orbicie swoje statki kosmiczne, przygotowują się do tego spotkania.

Łaziki Curiosity i Opportunity na pewno spróbują uwiecznić to, jak kometa ISON będzie wyglądać na marsjańskim niebie. Naukowcy najbardziej jednak liczą na kamerę HiRISE znajdującą się na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter (MRO). Jest ona w stanie obserwować obiekty o rozmiarach 1 metra znajdujące się na powierzchni Marsa - nie powinna więc mieć problemów z uwiecznieniem komety.

Trzeba jednak dodać, że próba obserwacji C/2012 S1 (ISON) wykonana 20 sierpnia spaliła na panewce, bo kometa, ze względu na blask słabszy od prognozowanego, była poza zasięgiem kamery HiRISE.

Kometa ISON ma być nie tylko obserwowana przez łaziki i MRO, ale także przez sondę Mars Express i satelitę Swift. Wszystkie te obserwacje mają pomóc w określeniu podstawowych parametrów fizycznych ISON, a przez to lepiej prognozować jej przyszłe zachowanie.

PAP - Nauka w Polsce

aol/ mrt/

 

Wielkie wymierania na Ziemi

W historii naszej planety dochodziło w przeszłości do wielu okresów wymierania fauny i flory. Naukowcy od lat próbują znaleźć jakąś prawidłowość wskazującą na cykliczność tych zjawisk. Do tej pory się to nie udało. Pojawiła się właśnie teoria, która może to zmienić. Wiąże ona wymieranie z pozycją Układu Słonecznego względem reszty Drogi Mlecznej.

Słońce i obiegające je planety raz na 200 milionów lat dokonują pełnego obrotu wokół centrum Galaktyki. W trakcie takiego galaktycznego „roku” nasz system przechodzi przez spiralne ramiona Drogi Mlecznej. Zwykle te obszary przestrzeni kosmicznej charakteryzują się znacznie większą gęstością gwiazd a czasem i gazu międzygwiezdnego.

Aktualnie Ziemia znajduje się właśnie w jednym z ramion Galaktyki. Istnieje podejrzenie, że może to w jakiś sposób rzutować na wydarzenia na Ziemi. Naukowcy z University of Western Sydney przeprowadzili badania takiego wpływu i okazało się, że prawie wszystkie skrzyżowania się naszej pozycji ze spiralnymi ramionami Galaktyki pokrywają się z okresami wymierania na Ziemi.

Było tak i podczas wymierania 200 milionów lat temu i 66 milionów lat temu. Podobne korelacje znaleziono z innymi z sześciu największych wymierna ziemskich. Na poniższym diagramie niebieskie koła odpowiadają pozycjom Ziemi w momencie, gdy dochodziło do największych tego typu zjawisk. Żółta kropka to aktualna pozycja Słońca, a więc i Ziemi.

Według specjalistów z Australii jest tylko 0,36% szans, że jest to tylko przypadek. Oznacza to, że ramionach Galaktyki może być coś, co bardzo źle wpływa na istniejące na naszej planecie gatunki. Niestety nie wiadomo, co może być tym czynnikiem. Padają sugestie, że akurat w tamtych pozycjach jest większe prawdopodobieństwo, aby nadziać się na promieniowanie jakiejś supernowej. Niektórzy spekulują, że w tych miejscach dochodzi do gwałtownego wzrostu promieniowania kosmicznego docierającego do atmosfery ziemskiej.

Na podstawie: arxiv.org
Źródło: Zmiany na Ziemi, Wolne Media

 

Duży meteoryt spadł na południu Tunezji

Źródło: 123rf.com

Duży meteoryt spadł na ziemię na południu Tunezji. Do zdarzenia doszło w niedzielę 15 września 2013 roku około godziny 20:15. Na szczęście wydarzyło się to na pustyni, w obszarze bezludnym. Upadkowi towarzyszyły silne eksplozje słyszane w odległości setek kilometrów.

W miejsce upadku, znajdujące się w Gubernatorstwie Tatawin(Gouvernorat de Tataouine) udali się funkcjonariusze tunezyjskiej Gwardii Narodowej i wojska. Jak można podejrzewać służby udały się tam w celu wstępnego zbadania meteorytu. Mieszkańcy pobliskich miejscowości, którzy byli świadkami tego wydarzenia obawiali się, że sprowadzi to na nich jakieś kłopoty. Ich obawy jeszcze się nasiliły po pojawieniu się na miejscu mundurowych.

Po przejęciu miejsca upadku przez wojsko pojawiła się standardowa w takich przypadkach blokada informacyjna i nie usłyszeliśmy już żadnych szczegółów na temat tego incydentu. Zastanawiające jest też to, że ani agencje kosmiczne, ani główne światowe media nie zauważyły upadku tego ciała kosmicznego, pomimo faktu, że w mediach tunezyjskich było na ten temat bardzo dużo informacji.

Źródło:

 

Na Ziemi znacznie wzrośnie poziom promieniowania kosmicznego

Źródło: public domain

Kilka dni temu pojawiły się informacje, że naukowcy uważają, iż wiatr międzygwiezdny omiatający naszą heliosferę zmienił kierunek. Oznacza to zmiany dla Ziemi w postaci zwiększonej ilości promieniowania kosmicznego, na które zostanie wystawiona Ziemia.

Uczeni analizowali dane z 11 satelitów i doszli do wniosku, że przepływy wiatru międzygwiezdnego zdecydowanie zmieniają kierunek. Może dojść do odwrócenia jego biegu tak, że będzie płynął z odwrotnej strony niż obecnie. Gdyby do tego doszło doprowadzi to do tego, że do planet będzie docierać zwiększone promieniowanie kosmiczne. Jest to strumień cząstek elementarnych emitowanych przez wiele źródeł jednocześnie.

Takie same promieniowanie emituje Słońce tylko wtedy nazywa się to wiatrem słonecznym. Jeśli do powierzchni dotrze za dużo tego typu emisji oznacza to śmierć organizmów żywych. Istnieją hipotezy zakładające, że niektóre ziemskie wymierania były spowodowane pobliskimi zjawiskami kosmicznymi typu rozbłysk gamma.

Nawet jednak, jeśli nasze pole magnetyczne zdoła ochronić nas przed negatywnymi skutkami oddziaływania promieniowania kosmicznego o innym niż dotychczas wektorze kierunku to biorąc pod uwagę fakt, że promieniowanie indukuje powstawanie chmur w wyższych partiach atmosfery ziemskiej, możemy oczekiwać, że zmiany jego przepływu będą wpływać na turbulencje atmosferyczne, a więc i na ziemski klimat. To wystarczający powód, aby interesować się tą sprawą.

Źródło:

 

Komety zasiewają wirusa wojny i szaleństwa

Kometa ISON widziana za pomoca teleskopu Hubble'a

Rok 1910 upłynął pod znakiem komety Halleya. Oczekiwano na bezprecedensowe zjawisko, nasza planeta zgodnie z niezmiennymi prawami mechaniki nieba musiał zmierzyć ogon komety. Astronomowie już wtedy twierdzili, że kolizja z komą nie zagraża nikomu i Ziemia będzie przechodzić przez warkocz komety w niezauważalny sposób. Stężenie substancji miało być tak niewielkie, że było mało prawdopodobne, aby nawet najbardziej precyzyjne instrumenty zdołały uchwycić zmiany składu atmosfery ziemskiej.

Ten optymizm nie jest jednak podzielany przez wszystkich naukowców. Wiele osób uważa, że duże komety zapowiadają wojny, zarazy, trzęsienia ziemi i inne katastrofy. Wielu wykształconych ludzi nie wyklucza, że ​​komety mają jednak wpływ na nasze życie. Warkocz komety składa się z rozrzedzonego gazu. Często jest on toksyczny i trujący, a nawet najmniejsze zanieczyszczenia mogą negatywnie wpływać na żywe istoty.

Histeria, jaka towarzyszyła przelotowi Ziemi przez warkocz komety Halleya doprowadziła do tego, że popularne stały się specjalne tabletki o nazwie "kometa", których spożywanie miało chronić przed trującymi wyziewami z ciała niebieskiego. Słynny francuski epidemiolog Alexander Lurie stwierdził wtedy, że w 1910 roku, na Ziemi został zasiany wirus wojny światowej. Cztery lata później jego słowa się sprawdziły.

Biorąc pod uwagę fakt, że przed stu laty możliwości detekcji rozmaitych infekcji były znikome w porównaniu do czasów dzisiejszych można zaryzykować twierdzenie, że francuski epidemiolog mógł instynktownie przeczuwać, że stało się coś, czego skutki będą długofalowe. Trudno uwierzyć, że koma komety Halleya zawierała jakieś wirusy, ale z pewnością mogła zawierać priony, białka które mogłyby wywoływać zakażenia organizmu. To tak jakby w ciągu kilku lat wszyscy nagle zaczęli tracić hamulce i zachowywać się w sposób, który trudno nazywać zdroworozsądkowym.

Faktem jest, że w ciągu 30 lat po przelocie Ziemi przez warkocz pył komety Halleya wszystko się zmieniło a ludzkość pogrążyła się w szaleństwie wojny, która pochłonęła dziesiątki milionów ofiar. Zauważalne jest też to, że najwięcej konfliktów i wojen było na Półkuli Północnej. Zwolennicy teorii wpływu komet na zachowanie ludzi twierdzą, że to ostateczny dowód na potwierdzenie ich teorii. Ogon komety zderzył się tylko z częścią naszego globu i tam koncentracja czynnika ewentualnie wpływającego na ludzi była największa.

Już za kilka miesięcy nastąpi kolejne zdarzenie podobne do tego z 1910 roku. Tym razem Ziemia przeleci przez warkocz komety ISON, wielkiej komety muskającej Słońce, której pojawienie się na nocnym niebie spodziewane jest w listopadzie 2013 roku. Można powiedzieć, że już teraz zaczyna się dziać podobne szaleństwo jak u schyłku XIX wiecznego kapitalizmu. Świadczą o tym kolejne rewolucje na świecie i wysyp przypadków gwałtów w Indiach czy w Egipcie. Coś złego dzieje się z ludźmi i pozostaje trudne do odpowiedzenia pytanie: czy to efekt naszej złej natury czy rzeczywiście jakiegoś czynnika zewnętrznego.

Innemedium.pl

 
More Articles...