Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 863926

Wieści z kosmosu

Komety zasiewają wirusa wojny i szaleństwa

Kometa ISON widziana za pomoca teleskopu Hubble'a

Rok 1910 upłynął pod znakiem komety Halleya. Oczekiwano na bezprecedensowe zjawisko, nasza planeta zgodnie z niezmiennymi prawami mechaniki nieba musiał zmierzyć ogon komety. Astronomowie już wtedy twierdzili, że kolizja z komą nie zagraża nikomu i Ziemia będzie przechodzić przez warkocz komety w niezauważalny sposób. Stężenie substancji miało być tak niewielkie, że było mało prawdopodobne, aby nawet najbardziej precyzyjne instrumenty zdołały uchwycić zmiany składu atmosfery ziemskiej.

Ten optymizm nie jest jednak podzielany przez wszystkich naukowców. Wiele osób uważa, że duże komety zapowiadają wojny, zarazy, trzęsienia ziemi i inne katastrofy. Wielu wykształconych ludzi nie wyklucza, że ​​komety mają jednak wpływ na nasze życie. Warkocz komety składa się z rozrzedzonego gazu. Często jest on toksyczny i trujący, a nawet najmniejsze zanieczyszczenia mogą negatywnie wpływać na żywe istoty.

Histeria, jaka towarzyszyła przelotowi Ziemi przez warkocz komety Halleya doprowadziła do tego, że popularne stały się specjalne tabletki o nazwie "kometa", których spożywanie miało chronić przed trującymi wyziewami z ciała niebieskiego. Słynny francuski epidemiolog Alexander Lurie stwierdził wtedy, że w 1910 roku, na Ziemi został zasiany wirus wojny światowej. Cztery lata później jego słowa się sprawdziły.

Biorąc pod uwagę fakt, że przed stu laty możliwości detekcji rozmaitych infekcji były znikome w porównaniu do czasów dzisiejszych można zaryzykować twierdzenie, że francuski epidemiolog mógł instynktownie przeczuwać, że stało się coś, czego skutki będą długofalowe. Trudno uwierzyć, że koma komety Halleya zawierała jakieś wirusy, ale z pewnością mogła zawierać priony, białka które mogłyby wywoływać zakażenia organizmu. To tak jakby w ciągu kilku lat wszyscy nagle zaczęli tracić hamulce i zachowywać się w sposób, który trudno nazywać zdroworozsądkowym.

Faktem jest, że w ciągu 30 lat po przelocie Ziemi przez warkocz pył komety Halleya wszystko się zmieniło a ludzkość pogrążyła się w szaleństwie wojny, która pochłonęła dziesiątki milionów ofiar. Zauważalne jest też to, że najwięcej konfliktów i wojen było na Półkuli Północnej. Zwolennicy teorii wpływu komet na zachowanie ludzi twierdzą, że to ostateczny dowód na potwierdzenie ich teorii. Ogon komety zderzył się tylko z częścią naszego globu i tam koncentracja czynnika ewentualnie wpływającego na ludzi była największa.

Już za kilka miesięcy nastąpi kolejne zdarzenie podobne do tego z 1910 roku. Tym razem Ziemia przeleci przez warkocz komety ISON, wielkiej komety muskającej Słońce, której pojawienie się na nocnym niebie spodziewane jest w listopadzie 2013 roku. Można powiedzieć, że już teraz zaczyna się dziać podobne szaleństwo jak u schyłku XIX wiecznego kapitalizmu. Świadczą o tym kolejne rewolucje na świecie i wysyp przypadków gwałtów w Indiach czy w Egipcie. Coś złego dzieje się z ludźmi i pozostaje trudne do odpowiedzenia pytanie: czy to efekt naszej złej natury czy rzeczywiście jakiegoś czynnika zewnętrznego.

Innemedium.pl

 

Kolejne przykłady wielkich obiektów w okolicy Słońca

W okolicach tarczy słonecznej pojawiły się kolejne anomalie, które wymagają komentarza. Niestety żadna z agencji kosmicznych nie komentuje tych obrazów transmitowanych przez ziemskie satelity obserwujące Słońce. Widać tam obiekty wyglądające na ogromne sferyczne pojazdy o wielkości przekraczającej średnicę Ziemi.

Oczywiście właściwa ocena odległości w przypadku takiej obserwacji jest utrudniona, ale bez wątpienia zakładając, że są to rzeczywiste obiekty będą one ogromne. Warto przypomnieć, że kilka dni temu doszło do podobnej obserwacji. Nadal nie wiemy, co to było i nie ma nawet oficjalnych dementi stwierdzających, że to błędy matrycy lub coś równie prozaicznego.

Wygląda na to, ze naukowcy wolą nie wypowiadać się na temat tych zdumiewających anomalii. Czy może to oznaczać, że mówiąc kolokwialnie "nabrali wody w usta" ? Wiele wskazuje na to, że tak. Gdy coś tak oczywistego i widocznego jak dymiący nagar, pojawia się w zasięgu naszych urządzeń obserwacyjnych dochodzi do tego, że implikacje uznania tego za zdarzenie rzeczywiste są tak znaczące, iż lepiej o tym w pewnych kręgach nie wspominać, bo mogłoby to wywrócić istniejący światopogląd i zbliżyć nas do uznania Słońca za portal transportowy a nie tylko gwiazdę umożliwiającą życie na Ziemi.

 

 

Gigantyczny obiekt wielkości Jowisza odkryty w pobliżu Słońca

Źródło: helioviewer.org

Kulisty obiekt wielkości Jowisza odkryto w pobliżu Słońca. Obserwacji dokonano 17 i 18 czerwca 2013 roku. Anomalia wyraźnie występuje w okolicy tarczy słonecznej. Rozmiar obiektu jest na tyle ogromny, że aż trudno uwierzyć, iż coś takiego nie zwróciło uwagi społeczności naukowej.

Co ciekawe obiekt nie został wyretuszowany i można go nadal znaleźć na stronie helioviewer.org do czego zachęcamy.

Takie obserwacje to nie jest coś wyjątkowego i są setki takich przypadków, gdy na nagraniach z instrumentów NASA i ESA umieszczonych można zobaczyć coś nadzwyczajnego. Agencje kosmiczne mają w zwyczaju nie komentować takich anomalii twierdząc, że obiekty uważane za UFO o gigantycznych rozmiarach to po prostu anomalie matryc nagrywających powstałe na skutek obecności silnego źródła światła.

Może jednak teorie wedle, których Słońce jest częścią wielkiej sieci transportowej nie są aż tak zupełnie niedorzeczne. Dla większości ludzi wydaje się to jednak zbyt nieprawdopodobne. Jak zatem wyjaśnić te liczne niezwykłe anomalie w okolicach Słońca?

Zmiany na Ziemi

 

Asteroida o wielkosci 10m, przeleciala kolo Ziemi w odleglosci 105tys. Zauwazono ja dopiero dzien przed przelotem

Asteroida wielkości małej ciężarówki minęła w sobotę Ziemię w odległości czterokrotnie mniejszej niż dystans dzielący naszą planetę od Księżyca. NASA wykryła nadlatujący obiekt dopiero na dzień przed jego pojawieniem się w pobliżu Ziemi.

NASA w oświadczeniu podała, że obiekt 2013 LR6 został namierzony na dzień przed tym, jak minął Ziemię. Najbliżej planety, czyli w odległości 105 tys. km, znalazł się w sobotę o godz. 05.42 polskiego czasu. W tym czasie przelatywał nad Oceanem Południowym, w okolicy australijskiej Tasmanii.

Mała ciężarówka

Jak pisze Reuters, asteroida miała około 10 metrów średnicy. Dla porównania, ostatnia asteroida, jaką zaobserwowano w pobliżu naszej planety, miała średnicę 2,7 km i minęła Ziemię w odległości 5,8 mln km.

- Teoretycznie kolizja pomiędzy asteroidą a planetą jest możliwa – wyjaśnił astronauta Gianluca Masi z projektu „Wirtualny Teleskop”. Z kolei NASA twierdzi, że zidentyfikowała ok. 95 proc. bliskich Ziemi dużych asteroid, czyli tych, których średnica przekracza 1 km.

Jak pisze Reuters, lot kosmicznych obiektów monitoruje Amerykańska Agencja Kosmiczna i inne organizacje, także te prywatne. Z około 9700 planetoid, które krążą w pobliżu Ziemi, uważa się, że 5200 należy do grupy Apollo. Oprócz nich astronomowie wyróżniają jeszcze grupę planetoid Aten czy Amora, które swoją nazwę przyjmują w zależności od typu orbity.

Źródło: Reuters, tm, Losy Ziemi

 

Elektryczny wszechswiat i meteoryt z Czelabinska

Witam w Space News z Electric Universe stworzony przez Thunderbolt Project: Thunderbolts.info

15 lutego 2013 r., spory meteoryt eksplodował na niebie, nad regionem Uralu w Rosji. Tysiące domów i innych budynków doznało uszkodzeń a ponad 1400 osób zostało rannych w eksplozji, która stworzyła więcej energii niż dwa tuziny bomb atomowych, ktore zrzucono na Hiroszimę. Obiekt był najwiekszy z tych, które uderzyły Ziemię od conajmniej 100 lat, od czasów meteoru Tunguskiego z 1908 r.

 

http://www.youtube.com/watch?v=7Ce6Pk_0TNE&feature=player_embedded

 

Astronomowie określają meteoryt jako elektrycznie obojętny blok, ale czasami eksploduje on ze względu na temperaturę i ciśnienie panujące w atmosferze ziemskiej. Kiedy jednak zbadać rosyjski meteoryt to takie wytłumaczenie nie pasuje do faktów.

David Talbott: Był duży. Mówią, że był największy z tych, które uderzyły w Ziemię w ostatnich stu latach. Nie uderzył w powierzchnię ziemi, bo eksplodował wysoko w atmosferze i to samo w sobie stawia ważne pytania. Nie jest do końca zrozumiałe co naprawde się wydarzyło.

Co jest ironiczne, zdarzenie zostało zarejestrowane przez wiele kamer, bo rosyjscy kierowcy aby bronić się w sądzie lub dostać pieniądze z ubezpieczenia – instalują w swoich samochodach kamery. Tak więc dla wielu z tych jadących 15 lutego na wschód, na przedmieściach Czelabińska, ich kamery miały idealny widok na niezwykły spektakl, gdy ten kosmiczny przybysz rozjaśnił niebo poranka.

komentarz: Opierając się na danych infradźwiekowych z różnych części świata, naukowcy z NASA uważają obecnie, że meteoryt był tysiąc (!) razy większy niż poprzednio sądzono. Ta zmodyfikowana konkluzja sprawiła wiele kłopotów astronomom szukającym wyjaśnienia niezwykłej energii eksplodującego meteorytu.

David Talbott: Ewoluująca intrerpretacja naukowa jak powstala podczas tego dnia, jest bardzo interesująca – w szczególności interpretacja wielkości opartej na danych wizualnych. Początkowy szacunek pochodzący z Rosyjskiej Akademii Nauk mówił o niewielkim obiekcie ważącym 10 ton. Jednak jakiś czas później zadziwiające dane infradżwiękowe napłynęły z miejsc tak odległych jak Grenlandia i Afryka.

W niskiej częstotliwości infradźwięków, dużo poniżej ludzkich możliwości usłyszenia takich dźwięków, wydarzenie było słyszalne na całym świecie. NASA opublikowała nowe oszacowanie wielkości, ktorym było nie 10 ton a 10 000 ton (!) Całkowita wyzwolona przy tym energia była znacznie większa niż to, co początkowo zasugerowano i zaobserwowano na niebie. W rzeczywistości ta smuga wskazywała, że meteor całkowicie się rozsypał zanim osiągnął Ziemię.

To co komplikuje pytanie na temat jego wielkości jest fakt, że obiekt o wadze 10 tys. ton nie stworzył żadnego krateru na powierzchni ziemi. Może to dać nie do końca zrozumiały obraz tego co mialo miejsce, bo nikt nie zwrócił uwagi na elektryczny komponent tego wydarzenia. Infradźwięki są dobrym nośnikiem transmisji dźwiękowej dla elektrycznej eksplozji takiej jak piorun uderzający z górnych warstw atmosfery. To elektryczny element jest brakującym ogniwem tej historii.

Naukowcy uznali, że kosmiczny kamień ma 17 m średnicy i wszedł w atmosferę z prędkością 65 tys km/h, tworząc smugę o dlugości 200 km. Potężna eksplozja, wysoko w ziemskiej atmosferze stworzyła falę uderzeniową, która zraniła 1400 osob – w większości poprzez spadające rozbite szyby. Ta eksplozja stworzyła jedyne w swoim rodzaju wydarzenie w naszych czasach.

Całe to wydarzenie zabrało zaledwie 30 sekund i uznano, że eksplozja nastąpiła ze względu na wewnętrzną temperaturę obiektu, ale jak jest możliwe, żeby w zaledwie 30 sek. centrum skały zostało rozgrzane do temperatury koniecznej do wywołania eksplozji? Duży meteoryt, który wyląduje na Ziemi bardzo szybko staje się zimny jak kamień ze względu na niską, mroźną temperature w jego wnętrzu.

Jeśli zastanawiasz się nad tym, możesz spróbowac zrobić eksperyment. Podgrzej spory kamień w ogniu palnika przez 30 sek. Temperatura na powierzchni kamienia będzie miała 1600 C. Zauważysz, że gorąc z topniejącego kamienia nie pójdzie w jego głąb wiecej niż na kilka centymetrów. Mimo to, ze względu na energię wewnątrz rosyjskiego meteorytu, eksplodował on niezwykle gwałtownie i kompletnie tak, że nawet nie znaleziono po nim niewielkich kawałków żwiru.

Początkowo uważano, że 24 dziury w lodzie jeziora na zachód od Czelabińska zostały spowodowane przez kawałki płonącego kamienia. Dlatego płetwonurkowie zbadali dno jeziora, ale nic nie znaleźli.

Do dezintegracji meteorytu doszło ok. 60 km nad ziemią i wtedy przez pół minuty wydzielona została energia 20 lub więcej bomb atomowych wielkości tej z Hiroszimy, łącznie z oślepiającym blaskiem, który został określony przez jednego ze świadków jako jaśniejszy od 10 Słońc. Obserwatorzy blasku musieli się odwrócić. Ciężko dostrzec jak się to ma do typowego obrazu meteorytu. Utrzymywanie zewnętrznej strony kamienia w temperaturze topnienia spowododowałoby, że każdy taki stopiony fragment byłby zdmuchnięty z obiektu przez wiatr o prędkości tysięcy km/h. Jak wiec tak spektakularny wybuch światła mógł powstać w ten sposób?

Oślepiający rozbłysk oślepił kamery, co jest perfekcyjną analogią do rozbłysku elektrycznego elektrody spawacza. Jeden z tych filmów wymaga bliższego przyjrzenia się, bo sugeruje eksplodujący materiał tak jak ten w łuku elektrycznym, lecący w tym samym kierunku, w którym leci obiekt. Nie możemy mieć pewności co do autentyczności tego filmu, ale nie powinniśmy go ignorować. Możemy mieć tylko nadzieję na rozpatrywanie go na poziomie, na jaki zasługuje.

Co jest pewne to, że meteoryt eksplodował a następnie jego naładowane ciało rozpadło się pod wpływem sił elektrycznych. Można to zobaczyć na przykładzie eksplodującego kondensatora, gdzie nieprzewodzący materiał gwałtownie rozpadł się na kawałki. Oto elektryczna interpretacja eksplozji rosyjskiego meteorytu.

Innym przykladem elektrycznego punktu widzenia, nagłego rozbłysku i dezintegracji są ujemnie naładowane komety, jak to mialo miejsce w przypadku komety Elenin, komety Holmes, komety Linear i wielu innych. Zniszczenie tych komet wywołane zostało nie na skutek nagrzania Słońcem lecz jako reakcja na naładowane cząsteczki ze Słońca.

komentarz: Astronomowie sugerują, że rosyjski meteoryt powinien służyć jako katalizator, który pomoże zbudować broń przeciwko asteroidom i meteorytom. Zwolennikom teorii Elektrycznego Wszechświata, rosyjski meteoryt potwierdza pomysł, że Ziemia posiada naturalną obronę przeciwko uderzającym obiektom. Niebiescy przybysze tacy jak asteroidy i meteoryty, są w stanie być przyczyną katastrof nie poprzez kinetyczną siłę uderzenia a raczej przez wyładowanie elektryczne podczas eksplozji.

David Talbott: Nie wolno zapominać w tym połączeniu o sławnych poprzednich wydarzeniu takich jak eksplozja w Tungusce w 1908 r., kiedy kometa lub asteroida eksplodowała nad Syberią kładąc pokotem 1200 km2 lasów – jakies 80 mln drzew w promieniu 160 km, nie zostawiając po sobie żadnego znaczącego krateru. Oba wydarzenia: to obecne i to z Tunguski przypomina nam sugestię Walta Tornhilla, że ziemia ma naturalny elektryczny system obrony, który powoduje rozpad dużych obiektów, jakie wchodzą w naładowaną część wyższych warstw atmosfery.

Coś takiego nie wyelimuje katastrofalnych efektów, ale w sposób oczywisty zmieni najbardziej popularny wizerunek katastrof z udzialem asteroidu jakie pokazuje się w dzisiejszym internecie.

Być może jeszcze jeden fakt jest tu bardziej znaczący niż myślimy. Mimo setek zranień, ani jedna osoba nie zginęła w wyniku tego wydarzenia. Doszłoby do czegoś znacznie bardziej dewastującego, gdyby obiekt eksplodował podczas uderzenia powierzchni Ziemi.

http://nowaatlantyda.com/2013/03/27/elektryczny-wszechswiat-i-meteoryt-z-czelabinska/

 

 
More Articles...