Joom!Fish config error: Default language is inactive!
 
Please check configuration, try to use first active language

Duch Ognia - Część I (Nef-Ra)
Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 708600
Nef-Ra Duch Ognia - Część I (Nef-Ra)

Duch Ognia - Część I (Nef-Ra)

W poszukiwaniu uzdrawiającej energii

Kazimierz Sobiech, znany chicagowski badacz zjawisk niezwykłych i odkrywca rewelacyjnego i zatwierdzonego przez FDA preparatu leczniczego Nef-Ra, którym zainteresowały się już instytuty amerykańskie, w poszukiwaniu niekonwencjonalnych metod leczenia przemierzył świat. Jedna z jego najbardziej niezwykłych podróży szlakiem uzdrawiających technik, zjawisk, ludzi i roślin doprowadziła do intrygującego spotkania z amazońskimi szamanami. Bodaj po raz pierwszy, "obcy", a w dodatku Polak, stał się świadkiem tajemniczych obrzędów z pograniczna medycyny naturalnej, religii i magii. Brał udział w terapiach i inicjacjach, do których dostęp mają tylko najbardziej wtajemniczeni Europejczycy. Ta długa i fascynująca wyprawa zaczęła się od niecodziennych zainteresowań pana Kazimierza. Oto pierwsza część jego relacji. Spostrzeżenia naukowe przeplatają się w niej z niezwykłymi obserwacjami prosto z życia. W opowieści tej znajdziemy wszystko. Zdesperowaną, chorą, młodą kobietę, szukającą ratunku w egzotycznej dżungli. Tajemniczych szamanów, organizujących niesamowite seanse terapeutyczne przy użyciu "świętych" roślin. Polaków, mieszkających i leczących się w trudno dostępnych rejonach Amazonii. Są relacje z terapii duchowej po wypiciu "boskiego" napoju z liany - ayahuasca, pozwalającego zajrzeć w najbardziej intymne zakątki duszy człowieka. Jest poszukiwanie terapeutycznej energii życia. I swej prawdziwej tożsamości, przytłoczonej warstwami cywilizacyjnych naleciałości. Oraz podróż w nieznane zakamarki ludzkich emocji. Egzotyczne, tropikalne miejsca przeplatają się przy tym z polskimi krajobrazami. Zanim jednak poprowadzimy czytelników w tę niezwykłą podróż - nieco teorii, pozwalającej na lepsze zrozumienie przygód w dżungli. Oddajmy głos panu Kazimierzowi. Zanim spotkamy się z Nieznanym w samym sercu amazońskiej dżungli, warto zaznaczyć, że wiele pozornie dziwnych, a zachodzących tam zjawisk ma ścisłe powiązania ze współczesną nauką. A zwłaszcza z... fizyką kwantową. Potwierdza ona, że wszystko, co nas otacza, to energia. Świat roślinny i zwierzęcy również. Materia zbudowana jest z atomów. I świeci światłem ruchomym lub falowym, czego oczywiście nasze oczy nie widzą. Światło zachowuje się, jak zbiór cząsteczek, o określonej energii i pędzie. To energia, która świeci z wielką siłą. By nie zanudzać szczegółami technicznymi, organiczmy się do stwierdzenia, że organizmy żywe zbudowane są z cząsteczek elementarnych, które wydzielają energię, a tym samym światło. Stąd, promieniowanie człowieka można zbadać za pomocą odpowiedniej aparatury. A także sfotografować. Nawet medycyna oficjalnie już uznała, że żywy organizm składa się z energii. W 1979, Światowa Organizacja Zdrowia zaakceptowała - do niedawna uznawaną za terapię alternatywną - akupunkturę, która bazuje na systemie stałych stref, przez które swobodnie przepływa energia. Z różnych negatywnych czynników (stresy, pesymistyczne myślenie, dołujące emocje) powstają blokady energetyczne w tych rejonach. Te właśnie bariery powodują choroby ciała fizycznego. Energię człowieka można jednak przywrócić do równowagi. Ale tylko przy pomocy energii macierzystej lub pierwotnej. Czyli takiej, która jest czysta bioenergetycznie. I wyeliminuje wszelkie "zanieczyszczenia" energetyczne z organizmu. Energía macierzysta umocnia energię poszczególnych komórek. A te, poprzez struktury ciała, odpowiedzialne za zdrowie i budowę organizmu, wzmacniają wszelkie systemy odpornościowe. Powstaje jednak pytanie jak uzyskać uzdrawiającą energię macierzystą?  Moje wieloletnie badania nad energíą dały odpowiedź. Otóż energía macierzysta znajduje się w roślinach czy drzewach i działa korzystnie na samopoczucie człowieka. Przecież czasem nawet sam dotyk drzewa powoduje, że czujemy się lepiej. Ale to za mało, gdyż przy dotyku drzewa otrzymujemy tylko śladową energíę. Potrzebny jest znacznie silniejszy bodziec. Po wielu latach eksperymentów odkryłem, że są też rośliny, które przejmują energię drzew. I to wskazało mi drogą, pozwalającą na "zamknięciu" energii drzew w odpowiednim płynie. Jest on w całości naturalny. Składa się z mieszanki kilkunastu najmociejszych i najbardziej terapeutycznych ziół z całego świata. Najbardziej wartościowe pierwiastki tego preparatu pochodzą z Chin, Afryki i Ameryki Południowej. Płyn wzmocniony został poprzez odpowiednią energetyzację, polegającą m. in. na wielu elektrolizach (bioenergia płynu) oraz fotosyntezach (energia światła). Środek ten, nazwany przeze mnie Nef-Ra, w nawiązaniu do osiągnięć medycznych starożytnego Egiptu (królowa Nefretete, słynąca z nie dających się w pełni odtworzyć po dziś dzień odmładzających środków kosmetycznych i potężny bóg wzmacniającego słońca - Ra), nabiera mocy "życia". Dzięki tym zabiegom, aktywność Nef-Ra pozostaje na wysokim poziomie bioenergetycznym. Więcej - bioenergia płynu jest stała i niezniszczalna. Co to oznacza dla ludzi? Bioenergia plynu Nef-Ra  podnosi poziom bioenergetyczny chorych komórek, a tym samym kwasu R.N.A., odpowiedzialnego za budowę zdrowego organizmu. Płyn Nef-Ra energetyzuje komórki i dzięki temu wytrącają one z organizmu wszelkie zanieczyszczenia, związki chemiczne oraz zdegenerowane, "negatywne" komórki, w tym rakowe. Płyn Nef-Ra nie leczy, a podnosi poziom energetyczny komórek, które po bioenergetyzacji są silne, zdrowe i ciągle młode. Bioenergia, zawarta w płynie Nef-Ra jest energią macierzystą. Naukowcy odkryli komórki macierzyste ale nikt nie zdefiniował, że aby istniała komórka macierzysta, musi istnieć energia macierzysta. I właśnie ta energia macierzysta zawarta jest w płynie Nef-Ra.   Fizyka kwantowa określa, że wszystko, co nas otacza, a nawet my sami to energia, gdyż materia jest zbudowana z atomów i cząsteczek elementarnych. Kwantowa teoria pola wyjaśnia, że aby coś istniało, musi najpierw posiadać energię. Czyli energia tworzy materię. Energia tworzy rośliny i zwierzęta. W tym - człowieka. Energia macierzysta jest energia młodości. I to jest cała tajemnica płynu Nef-Ra. Energia  macierzysta zawarta w komorkach niszczy stany zapalne oraz podnosi poziom bioenergetyczny chorych komórek. A tym samym wzmacnia system, odpowiedzialny za budowę zdrowego organizmu. Nef-Ra regeneruje organizm, oczyszcza i energetyzuje komórki. Wytrąca również wszelkie zanieczyszczenia (związki toksyczne np. ołowiu), chemiczne oraz zdegenerowane komórki, np. rakowe (ostateczna skuteczność terapii znajduje się jeszcze w trakcie badań). W płynie Nef-Ra najistotniejsze są same zioła, które absorbują energię roślin. I właśnie ta energía macierzysta jest najważniejsza dla naszego organizmu. Jest to pierwszy tego typu preparat na świecie, który dowodzi, że człowiek jest energíą. I tego, że tylko energíą przyrody można leczyć energię człowieka. Ta siła terapeutyczna będzie uzdrawiać wszystkie choroby. Trzeba tylko umieć ją uzyskać. Dzisiaj mogę już powiedzieć o sukcesie. Osoby, które używają płynu Nef-Ra pozbywają się dolegliwości, a wyniki badań zdrowotnych zaskakują samych lekarzy. Zaczęło się prozaicznie. I początki wcale nie były łatwe. Otóż jako chłopiec cierpiałem na - a jakże! - trądzik młodzieńczy. I żaden dostępny lek nie był w stanie zniwelować moich dolegliwości. Postanowiłem więc, że sam dokonam wynalazku "płynu", który pozbawi mnie - i w przyszłości innych młodych ludzi - problemu, związanego z tą kłopotliwą przypadłością. Studiując filozofię starożytnego Egiptu natknąłem się na opis płynu, który sprawiał, że legendarna Nefretete miała delikatną, czystą, zdrową cerę. Środek ten - jak wynika z przekazów - działał oczyszczająco, wzmacniająco i odmładzająco. I po dziś dzień, mimo wielu prób, nie zdołano skopiować wynalazku terapeutów oraz kosmetologów sprzed tysiącleci. Ale to był dopiero początek. W ciągu kolejnych lat przybywało mi wiedzy. Uświadomiłem sobie, że człowiek i wszystko co go otacza, to czysta energia. I tylko ona może uleczyć. Kiedy znany podróżnik i tropiciel przygód Tony Halik, w telewizyjnym programie "Klub sześciu kontynentów" przedstawił puszczę peruwiańską, wiedziałem już, że również tam będę prowadził badania nad zbawienną energią drzew i roślin tropikalnej dżungli. Prowadzilem badania nad energią flory leczniczej  w całej Polsce, w dolinie Renu (Niemcy) i w Holandii. Nastepnie osiedliłem się w USA. Tu mogłem zapoznać się z działaniem rzadko występujących roślin, rosnących na Alasce (Denali National Park, Alaska Range, Kodiak Island, Alaska Peninsula) i w wielu innych stanach. Szczególnie mocno interesowały  mnie rośliny pustynne w takich rejonach, jak Nevada, Arizona, Kalifornia. Prowadziłem też badania w Republice Południowej Afryki. W tym czasie, mój płyn nosił już nazwę Nef-Ra. I był na pewno doskonalszy od środka, którego używała staroegipska królowa Nefretete, nie mająca przecież wtedy do dyspozycji nowych osiągnięć chemii i fizyki. Zainteresowałem się badaniami nad roślinami leczniczymi w Peru. By jednak czegoś dokonać, musiałem pojechać tam do kogoś, kto zna się bezbłędnie na roślinach. Wybór mógł być tylko jeden - oj. Edmunt Szeliga sławny ksiądz, terapeuta i badacz roślin leczniczych w Peru. Swoimi mieszankami ziołowymi, włącznie z legendarną "vilcacorą" wyleczył tysiące ludzí. Chciałem się z nim skontaktować. Niestety, w 2005 oj. Szeliga zmarł. Moje badania nad roślinami peruwiańskimi zaczęły się oddalać. Więc kiedy całkiem przypadkowo, w grudniu 2008, w Chicago spotkałem Andrzeja, na stałe mieszkającego w Peru, wiedziałem, że takiej okazji nie mogę przepuścić. Kilka tygodni później, w lutym 2009 kupiłem bilet do Iquitos w Peru, z przesiadką w Mexico City i w Limie. Po morderczej odprawie na lotnisku w Chicago, wygodnie rozsiadłem się w fotelu na pokładzie samolotu. W chwilę później Boeing 767 unosił się już nad Sears Tower. Zmęczony zamknąłem oczy. Powróciły opowieści Andrzeja... Ma 13 lat, kiedy jego ojciec decyduje się emigrować do Niemiec. Chce tam rozpocząć nowe życie. Andrzej szybko uczy się języka niemieckiego. I równolegle - angielskiego. Tylko po angielsku można najwięcej przeczytać o sprawach niewyjaśnionych, tajemnicach, zagadkach paranormalnych. I o UFO. A to pasja Andrzeja. Jednocześnie, jest on fenomenalny w programach komputerowych. W 2002 zostaje nawet sponsorowany przez amerykańską firmę komputerową, mieszczącą się w okolicach Sacramento. Po trzech latach pobytu w Kalifornii, przez internet poznaje swoją przyszłą żonę - Joannę. To przepiękna dziewczyna z Wenezueli, mieszkająca z rodzicami w Kanadzie. Joanna kończy właśnie studia medyczne na najbardziej prestiżowym uniwerstytecie w Toronto. Pragnie odbyć praktykę w jednym z tamtejszych szpitali. Jest jednak poważny problem. Po przeprowadzeniu badań okresowych okazuje się, że Joanna jest chora na raka macicy. To eliminuje ją z podjęcia jakiejkolwiek pracy. Ojciec Joanny jest lekarzem. I wie, jak szybko może się skończyć życie jego ukochanej córki. Miłość Andrzeja i Joanny jest jednak silniejsza od strachu przed chorobą. Walczą o swe szczęście. Jest to dramatyczna batalia w obliczu ostatecznego zagrożenia. Po ślubie zamieszkują w Sacramento. Ale okazuje się, że i tu medycyna jest bezsilna. Andrzej, aby ratować żonę wykorzystuje wszelkie możliwe programy leczenia u najlepszych specjalistów. Wynik ciągle jednak jest tragiczny. Przy okazji młodzi dowiadują się, że Joanna - ze względu na swoją chorobę - nie może urodzić dziecka. Dziewczyna jest w depresji. Cierpi na coraz groźniejszą, chorobliwą bezsenność. Zrezygnowany Andrzej, w rozpaczliwym poszukiwaniu ostatniej nadziei jedzie do... Indian Navajo. Oczekuje pomocy od tamtejszych szamanów. Na miejscu dostaje dobrą wiadomość. Ma przyjechać z Joanną za tydzień. Zostanie przyjęty przez głównego szamana Navajo. A to nieczęsto się zdarza. Zwłaszcza w odniesieniu do ludzi spoza kulturowego kręgu indiańskiego. Po tygodniu Andrzej i Joanna spotykają się z szamanem. Ten nakazuje im, aby poszli za nim do tajnego miejsca spotkań Indian - Polany Ognia. Ścieżka jest bardzo kręta. Po godzinie Andrzejowi wydaje się, że już tędy szli. I to kilka razy. Teren pustynny. Jasna noc. Pełnia księżyca. W pewnym momencie wchodzą do zielonego lasu. Lasu, którego tu na pewno nie powinno być. Nie w środku pustyni! Andrzejowi jest już jednak wszystko jedno. Pragnie tylko, aby wycieńczona Joanna choć przez chwilę odpoczęła. Niewielka polana otoczona jest gęstą zielenią. W głębi znajduje się przygotowane wcześniej drewno. Za chwilę już płonie. Siadają wokół ogniska. Bez słowa... Szaman tańczy. Wiruje raz w jedną, a raz w drugą stronę. Śpiewa przy tym sobie tylko znane pieśni. Ognisko płonie coraz mocniej. Płomienie sięgają coraz wyżej. Bije z nich zadziwiająca jasność. Szaman zatrzymuje się. Patrzy w ogien. Medytuje przez chwilę. I mówi Andrzejowi, że... nic nie może zrobić w związku z chorobą Joanny. Widzi jednak w ogniu, że ratunek jest! W Peru. U tamtejszych szamanów. -Jedźcie tam! - mówi Indianin. -Ale dokładnie dokąd? - dopytuje zszokowany Andrzej. -Nie martwcie się i nie pytajcie - odpowiada szaman. -Duch Ognia wskaże wam drogę. Kilka dni zajmuje Andrzejowi załatwienie formalności. Kupuje bilety do Limy. Z przesiadką w Mexico City.  Ktoś potrząsa mnie za ramię. Otwieram oczy. Stewardesa uśmiecha się do mnie. -Za chwilę lądujemy - mówi. Wyglądam przez okno. Świeci słońce. Piękny błękit nieba. Pod nami ciemna chmura zanieczyszczeń, kłęby dymu. Po chwili za okienkami samolotu jest już ciemno. Wszędzie na ziemi palą się światła. Smog. Po wyjściu z samolotu, nie ma czym oddychać. W Mexico City szybko przesiadam się na inny samolot. Lecę prosto do Limy. Wcześniej, tę samą trasę pokonywał Andrzej z Joanną. Znowu zamykam oczy. I znowu powracają obrazy z opowieści Andrzeja. Joanna przytula się do niego. Z sąsiedniego siedzenia uśmiechają się do niej peruwiańskie dzieci. Andrzej wie, co czuje Joanna. I jak ogromne są cierpienia kobiety, która nie może zostać matką. Jedno z dzieci trzyma w ręku gazetę. Widać na niej mapę Peru. Z wyraźnie zaznaczonym miastem Iquitos. Andrzej odbiera to jako znak Ducha Ognia. A więc to tam mają jechać. Nadzieja walczy w nich z niepewnością. Czy Indianin miał rację, gdy natchnął ich nadzieją? Co ich czeka na końcu tej drogi? Życiowa szansa czy kolejna porażka, rozczarowanie, zawód? Przecież już tyle razy przegrywali... Czy cała ta otoczka szamanów, ognia, spodziewanych cudów zielarskich, przepowiedni i nadziei ma sens? Czuli, jakby wiódł ich palec losu. Jakby kierowani byli nieodwolalnym przeznaczeniem. Dającym nadzieję, lecz jednocześnie budzącym przerażenie. Co znajdą na końcu drogi, wiodącej prosto do amazońskiej dżungi. I jej tajemniczych mieszkańców.