Joom!Fish config error: Default language is inactive!
 
Please check configuration, try to use first active language

Dobre duchy roślin - Cześć IV
Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 708595
Nef-Ra Dobre duchy roślin - Cześć IV

Dobre duchy roślin - Cześć IV

Niezależnie od umiejętności, stopnia zaawansowania czy reprezentowanej szkoły uzdrawiania, wszyscy szamani wyznają tę samą, podstawową zasadę: najlepsze efekty daje stosowanie leczniczych roślin. Tego zdania jest sławny daleko poza Peru szaman Ross Haven, szamanka Julia czy przewodnik duchowy naszej grupy, szaman Fernando Rodriguez. Z tym, że większość uzdrowicieli głosi: farmakologiczne właściwości roślin, których oni używają, są mniej ważne, niż duch czy też - mówiąc współcześniejszym językiem - energia, jaką posiada roślina. W największym skrócie - to "duch" leczy podczas kiedy sama roślina jest jedynie drugorzędnym nośnikiem tej energii. To podejście najlepiej widać na przykładzie legendarnego, amazońskiego szamana - Javiera Alevaro, który służy społeczności Nuevo Progreso nad peruwiańską rzeką Rio Napo. Javier pracuje z preparatami wizjonerskiej winorośli w dżungli amazońskiej - ayahuasca. Do tego dodawana jest potężna mieszanina innych roślin. A całość używana jest przez szamanów Amazonii do obcowania z duchami. Duchy z kolei, "nadzorują" później proces uzdrawiania osoby, która pije wywar ayahuasca. A szaman tylko prowadzi sesje uzdrawiania. Apeluje do duchów, w imieniu swojego "podróżnika". Postanowiłem rozgryźć zagadkę koktajlu o potężnej mocy. Poprzez czytanie dostępnych materiałów, słuchanie relacji "podróżników", a na końcowym etapie moich badań - także własną "podróż". Mikstura zawiera ekstrakt pnącza ayahuasca (Banisteriopsis caapi) i liści rośliny chacruna (Psychotria viridis), często z dodatkiem preparatu ze swojskiego nam bielunia i czystego tytoniu, rosnącego tylko w określonych rejonach dżungli. Końcowa mikstura znana jest jako ayahuasca. Od słów z języka Quechua, miejscowych Indian: aya, które znaczy "duch" oraz huasca: znaczące "liana" lub "winorośl". Stąd, wywar jest nazywany "winorośl dusz" albo "liana dusz". Preparat jest przygotowywany poprzez pocięcie pnączy na krótkie kawałki. Są one później skrobane, czyszczone oraz roztarte na brązowy miąższ. Pnącza, wraz z liśćmi chacruny i innymi składnikami, są następnie mieszane w kotle. Dodawana jest woda. I całą miksturę gotuje się przez 10-12 godzin. Proces jest kontrolowany we wszystkich etapach przez szamana. Dla większego efektu wizualnego i terapeutycznego, uzdrowiciel będzie w sposób ciągły dmuchał poświęconym dymem tytoniowym w stronę wywaru i ponad nim. W końcu, gotowa już mieszanka staje się mętnym, gorzkim płynem. Po spożyciu, mikstura wywołuje początkowe uczucie ciepła. Rozprzestrzenia się ono od żołądka. Powodując uczucie błogości. Plus doznania elastyczności skóry. Człowiek czuje się tak, jakby skóra stała się "gumowa" i giętka. A przy tym, jakby wtapiała się w otaczające nas powietrze. Po pierwszej fazie, która może trwać od 30 do 60 minut, rozpoczynają się wizje. Często są dramatyczne. Harvardzki etnobotanik, Wade Davis, w swojej książce "One river", opisał to niesamowite uczucie, jako podobne do "wybuchu beczki prochu, skrzyżowanego z wizjami barokowego malarstwa i morza elektrycznych świec". Wizje węży i pnączy w podstawowych, jasnych kolorach są bardzo pospolite. Wytrenowane oko szamana, z reakcji "podróżnika" bezbłędnie odczyta informacje o cierpieniach i chorobach, które mogą dręczyć ciało i duszę pacjenta. Wizje te umożliwiają szamanowi, prowadzonemu przez ducha ayahuasca leczenie potrzebujących. Podczas fazy dostrzegania wizji podczas "podróży", oczyszczanie może również przejawiać się wymiotami i biegunką. Z pewnością jest to krępujące dla ludzi z Zachodu, nauczonych kontrolowania reakcji fizjologicznych i emocjonalnych. Przez ludzi Amazonii, podobne reakcje traktowane są jednak jako zupełnie naturalne. Przyzwyczajeni są do tego, że organizm, fizycznie i duchowo usuwa "truciznę" lub"zla energie". Javier to maestro czyli mistrz ayahuasca. Znany jest również jako ayahuascero. Czyli "uzdrawiacz z ayahuascą". Spędził 14 lat ucząc się zwyczajów i ducha tej oraz innych roślin. Wszystkie je zalicza do "lekarzy dżungli". Nauka ayahuascero jest żmudna. Wymaga rezygnacji z pewnych artykułów spożywczych, alkoholu i... seksu. Dzieje się tak, ponieważ Duch Ayahuasca, momentami anielski i opiekuńczy, może również ukazywać bardzo ludzkie emocje. Takie, jak zazdrość i gniew. Mogą one przemienić się w mściwość. Niesie to nieprzyjemne konsekwencje dla tych, którzy zbliżają się do tajemnic dżungli amazońskiej "w nieczysty sposób". Nauka ayahuascero zawiera również długie okresy spędzone w dżungli, w kompletnej izolacji. Wymagana jest też "dieta" Dobrych Duchów. Kandydat, regularnie (często nocą) przyjmuje ayahuasca, w połączeniu z wieloma innymi roślinami, uznawanymi za uzdrawiające. Ayahuascero musi również stosować się do dodatkowych wymogów specjalnej diety, polegającej na unikaniu cukru, soli, alkoholu, wieprzowiny i wielu innych pokarmów. Pożywienie szamana składa się w dużej mierze z ryżu, ryby i wody. A nawet ten jadłospis może być przez uzdrowicieli uznawany za zbyt wystawny. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy całe jedzenie musi być przez medytujących szamanów znalezione w dżungli lub przyniesione tam. Ayahuasceros przesiadują przecież jednorazowo po kilka miesięcy w dziczy... Surowość reżimu tego szkolenia może być najlepiej zilustrowana historią pewnego amazońskiego szamana. Jego mentor dodał mu do pożywienia napój z tytoniu. W tak silnym stężeniu, że graniczył z dawką toksyczną. Po skonsumowaniu sfermentowanego napoju z tytoniu, szaman udał się w odosobnienie, do chaty w dżungli. Leżał tam w stanie podobnym do śpiączki. Przez trzy dni. "Kiedy spożyjesz ten napój - umrzesz albo przeżyjesz odmieniony" - powiedział mu jego mentor. "Jeśli przeżyjesz, będziesz znał tajemnicę leczenia dobrym duchem tytoniu". -Każda roślina ma swego ducha - wyjaśnia Javier. -A szaman idzie po nią do dżungli. To część jego treningu. Spędza całe lata, spożywając rośliny i korzenie. Javier także, jak wielu najlepszych uzdrowicieli, spożywał ayahuasca. A Dobre Duchy Roślin mówiły mu, co które pnącze lub zioło uzdrawia. Szaman, po kolei próbuje kolejnych roślin. Za każdym razem pamiętając, jaką dolegliwość one leczą. Szamani, jako roślinni lekarze, którzy nas nauczają, są już dietą dżungli oczyszczeni. I to oni sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi, gdy sami też osiągamy wewnętrzną czystość. Dlatego tak ważne jest, by szaman przebywał na diecie. Tylko w ten sposób może przyciągnąć dobre siły.  -Uczysz się tego wszystkiego na odludziu - dodaje Javier. -Duchy sa aniołami każdej rośliny, do której ty dodajesz tylko swoją własną wolę uzdrawiania klienta. Swój trening Javier przeszedł pod okiem swego dziadka, który osiągnął status banco. Banco to mistrzowski szaman najwyższej rangi. Pod ochrona ayahuasca zdolny jest do bezpośredniego komunikowania się z duchami roślin i zwierząt w dżungli oraz w głębinach rzeki Amazonki. Wkrótce, Javier zacznie swoje własne "rzeczne szkolenie" na swojej drodze do zostania banco. -Parę lat temu - mówi szaman Ross Haven - obserwowałem pracę Javiera podczas uzdrawiania młodej kobiety w amazońskiej dżungli. Ginny, 35-letnia kobieta, cierpiała od wielu lat z powodu guza mózgu. Lekarze z Zachodu dawali jej tylko parę miesięcy życia. Została ograniczona do używania wózka inwalidzkiego. A chemio i inne terapie spowodowały fatalne konsekwencje. Nogi chorej spuchły. Skóra była w tragicznym stanie. Ginna utraciła również sporo włosów. Javier zamierzał pozostać z nami po to, by poprowadzić jedną sesję ayahuasca. Kiedy jednak wypił miksturę, jego własne wizje odkryły przed nim możliwość uleczenia Ginny. Tak więc pozostał z naszą grupą przez kolejne cztery dni. Podczas tego okresu, Javier pracował wyczerpująco z Ginną. Chodził do dżungli. Zbierał świeże zioła. Używał ich do sporządzania płynu do mycia skóry oraz toników na nogi i włosy. Po czterech dniach terapii, opuchlizna z nóg chorej zniknęła. A jej włosy, w widoczny sposób zaczęły odrastać. Jeszcze bardziej niezwykłe było to, że Ginna mogła już chodzić za pomocą laski, mimo negatywnych prognóz innych lekarzy. Skutki tej terapii przypominają mi do złudzenie efekty zastosowania mojego płynu Nef-Ra, także opartego na leczniczej mocy energetycznej roślin. Nadal nie do końca wiem, jak obie terapie działają. Najważniejsze jednak, że występuje pozytywny efekt. Są na tym świecie sprawy, o których się filozofom i dyplomowanym lekarzom nie śniło... Javier osiągnął niezwykłe efekty głównie poprzez obcowanie z... duchem choroby Ginny. W końcu go wydobył. Dokonał tego również dzięki przyjęciu ayahuasca. Wszystkie te aspekty terapii pozwoliły w końcu szamanowi "wyssać" zatrutego ducha z ciała chorej. Science fiction? Dla jednych tak. Dla innych - niezbita prawda. Wyniki mówią same za siebie... Testy laboratoryjne nie wykazują znaczących, leczniczych właściwości ayahuasca. W świetle tych ustaleń, wyciąg z liany ma właściwości tylko halucynogenne gdyz nie ma na to innej nazwy. Kiedy widzimy wiecej niz normalnie to znaczy , ze mamy halucynacje? Nie. Widzimy wiecej niz normalnie i nad tym powinnismy pracowac.. Dlatego też tak wielkim zaskoczeniem dla zachodnich naukowców i klinik są niesamowite rezultaty działania cudownego środka z dżungli Amazonii. Dla Javiera, wyjaśnienie jest proste. To duch rośliny jest uzdrowicielem. I to w odniesieniu do wszystkich chorób i schorzeń. Stwierdzono to podczas leczenia gości z Zachodu, którzy przyjeżdżali ze wszystkimi rodzajami dolegliwości. Włącznie z alkoholizmem, uzależnieniem od narkotyków, problemami emocjonalnymi. Ayahuasca nie uzaleznia a leczy uzaleznienia. Autor John Perkins napisał szeroko o używaniu ayahuasca wśród Indian plemienia Shuar w Ekwadorze. Potwierdził inne "cudowne" uzdrowienia. -W trakcie 10 lat zabierania ludzi na spotkania z szamanami, odnotowaliśmy wielką liczbę wprost niewiarygodnych historii - mówi Perkins. -Były przypadki leczenia głuchoty, depresji i utraty wagi. Odnotowaliśmy również mnóstwo dowodów na pozytywne zmiany życiowe pacjentów. Zyskują nowe spojrzenie na swą przyszłość. Społeczną, zawodową, towarzyską. Słowo cud chyba najlepiej oddaje charakter terapii z amazońskiej dżungli.