Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 893699

Wieści z kosmosu

Asteroida wielkości wieżowca przeleci w sobotę w pobliżu Ziemi

źródło: dreamstime.com

Kolejne duże ciało niebieskie wypatrzone stosunkowo niedawno przeleci w bliskim sąsiedztwie Ziemi. Tym razem będzie to asteroida 2013 ET. Ma ona średnicę około 100 metrów a to jest ekwiwalent 35-piętrowego budynku. Jak wynika z danych opublikowanych na stronie internetowej NASA, przelot w pobliżu Ziemi nastąpi w sobotę, 09 marca.

Ten kosmiczny obiekt został odkryty zaledwie kilka dni temu, w dniu 3 marca 2013. Średnica takiego obiektu może być tylko szacowana i obecnie zakres wielkości asteroidy to 45 do 140 metrów. Przelot nastąpi w odległości 0,0065 AU a to 2,5 razy więcej niż odległość księżycowa.

Astronomowie z NASA Goldstone planują obserwacje radarowe. Odbędą się one 7 i 10 marca 2013 r. Ma to pomóc w ustaleniu szczegółów tej asteroidy. Naukowcy mogą otrzymać radarowe obrazy tego ciała. Mogą też ujawnić jej wielkość i parametry obrotu wokół osi. Warto zwrócić uwagę, że to druga odkryta asteroida, która przelatuje obok Ziemi i została odkryta zaledwie kilka dni wcześniej.

 

Kolejne meteory spadają na Ziemię

Źródło: MusiRuss

W ciągu ostatnich kilku dni bynajmniej nie ustała duża ilość kosmicznych ciał niebieskich wpadających do naszej atmosfery. Okazję do obserwacji jasnego bolidu mieli nawet mieszkańcy północnej Polski. Podobny jasny bolid na niebie widzieli mieszkańcy stolicy Rosji.

Przypadek meteoru z Polski zauważyły nawet media zagraniczne, ale nie widać było duże zainteresowania ze strony naszych rodzimych mediów mętnego nurtu. Jakby tego było mało w poniedziałek wieczorem jasny bolid widziało wielu mieszkańców Moskwy.

Podekscytowani ludzie wpisywali swoje wrażenia na portalach społecznościowych. Niektórzy dzwonili do radia i byli nawet wpuszczani na antenę gdzie na gorąco widzieli to, co widzieli na nocnym niebie. Wiele doniesień koncentruje się w opisie obiektu wskazując jego niebieski kolor. Pojawiły się nawet sugestie, że obiekt upadł gdzieś pod Moskwą.

Czelabiński meteor spowodował, że więcej ludzi patrzy w niebo a gdy coś z niego leci wiadomo już, że mogą być z tego kłopoty. Sytuacja z 15 lutego nauczyła nas również, że jesteśmy praktycznie ślepi w kosmosie, bo mimo całej techniki potrafiliśmy przeoczyć potencjalnie niebezpieczną asteroidę, która spadła w formie deszczu meteorów.

Zresztą, co tu dużo mówić, wczoraj w okolicy mniejszej niż księżycowa przeszła kolejna asteroida. Było to ciało niebieskie o średnicy od 5 do 17 metrów a więc odpowiednik tego obiektu, który spadł na Czelabińsk. Odległość od naszej planety wyniosła 362 tysiące kilometrów. Asteroida miała oznaczenie 2013 EA i została wypatrzona 1 marca tego roku przez obserwatorium z Hawajów PanSTARRS. To chyba daje do myślenia i potwierdza ziemską "ślepotę"

Źródła:

http://www.meteoprog.ua/ru/news/36874/

http://www.ntv.ru/novosti/500696/rambler

Zmiany na Ziemi

 

W rejonie Uralu wybuchl Meteoryt spadajacy na Ziemie

Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że wciągu najbliższych godzin w ziemską atmosferę wejdzie kolejny meteor – powiedział Siergiej Smirnow z Obserwatorium w Pułkowie. W kilku rosyjskich obwodach w rejonie Uralu panuje chaos po tym, jak wczesnym rankiem spadły tam fragmenty dużego meteoru. Poszkodowanych zostało 500 osób, trzy są w poważnym stanie. Gubernator obwodu czelabińskiego poinformował, że meteoryt, który przeleciał nad tym regionem, wpadł do jeziora kilometr od miasta Czebarkuł.

Jak informuje Russia Today, Siergiej Smirnow z Obserwatorium w Pułkowie - głównego obserwatorium astronomicznego Rosyjskiej Akademii Nauk – zapowiedział w stacji telewizyjnej Vesti, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ciągu kilku godzin w ziemską atmosferę wejdzie kolejny meteor.

Jak podała agencja RIA Novosti, powołując się na rosyjskie ministerstwo do spraw sytuacji nadzwyczajnych, deszcz odłamków meteoru spadł w piątek rano na cztery regiony Rosji i północną część Kazachstanu. Rośnie liczba poszkodowanych przez to zjawisko. Według Sky News rannych zostało 500 osób, w tym 10 dzieci. Ria Novosti podaje, że pięć osób zostało hospitalizowanych, a stan trzech z nich określono jako poważny. Do szpitali zgłaszają się tłumy ludzi. Zniszczonych zostało 300 budynków.

Wpadł do jeziora

Gubernator obwodu czelabińskiego poinformował, że meteoryt wpadł do jeziora. – „Meteoryt, który przeszedł nad obwodem czelabińskim, wpadł do wody kilometr od miasta Czebarkuł” – cytuje oświadczeni zamieszczone na stronie internetowej gubernatora Michaiła Jurewicza agencja RIA Novosti.

Do tej pory potwierdzono upadek fragmentów meteorytu w obwodach czelabińskim, tiumeńskim, kurgańskim i swierdłowskim, a także w północnym Kazachstanie. Kazachskie służby potwierdziły, że szukają dwóch niezidentyfikowanych obiektów, które spadły na terenie obwodu aktiubińskim.

Zniszczona fabryka

Rosyjskie media od samego rana pełne są doniesień z obwodu czelabińskiego na Uralu. W Czelabińsku rano na niebie pojawił się duży niezidentyfikowany obiekt, który eksplodował nad miastem.

Świadkowie mówią, że włączały się alarmy samochodowe i pękały szyby w oknach; odnotowano przerwy w działaniu telefonów komórkowych. W Czelabińsku przelot meteoru spowodował też zniszczenie fabryki cynku. W budynku częściowo runął dach i zawaliły się ściany.

500 rannych

„O godz. 11.00 czasu lokalnego (godz. 06.00 naszego czasu) mieliśmy liczne zgłoszenia różnych urazów, zranień i kontuzji” – powiedział agencji przedstawiciel lokalnych władz. Zmieniają się dane o liczbie osób, które wymagały pomocy medycznej. Według Sky News rannych zostało 500 osób. Kilka osób jest w ciężkim stanie.

Jak podaje Ria Novosti, w związku z tymi wydarzeniami zmobilizowanych zostało 20 tys. funkcjonariuszy służb kryzysowych. Według doniesień, poziom promieniowania tła w rejonie po tym zdarzeniu pozostał niezmieniony.

Jeden duży meteor, a nie deszcz

Najnowsze oceny mówią o jednym dużym obiekcie, który rozpadł się w atmosferze. – Sprawdzone informacje wskazują, że był to jeden meteoryt, który spalił się, gdy zbliżył się do Ziemi i rozpadł się na mniejsze kawałki – powiedziała Elena Smirik, wiceszefowa biura prasowegoministerstwo do spraw sytuacji nadzwyczajnych.

Wcześniejsze ustalenia wskazywały na deszcz meteorów. – Wstępne ustalenia wskazują, że był to deszcz meteorów. Mamy informację o wybuchu na wysokości 10 tysięcy metrów. Sprawdzamy to – powiedział agencji RIA-Nowosti przedstawiciel służb ratunkowych.

Może mieć związek z planetoidą?

Inni rozmówcy twierdzili, że „z pewnością nie był to samolot”. Mieszkańcy mówią, że widzieli świecące obiekty na niebie także nad Jekaterynburgiem, ok. 200 km od Czelabińska.

Jak mówił Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik, zjawisko może mieć związek z planetoidą, która w piątek wieczorem przeleci rekordowo blisko Ziemi. - Często się zdarza, że przed albo za głównym obiektem podążają mniejsze fragmenty – komentował. Podobnego zdania była Tatiana Bordowitsina, profesor astronomii na uniwersytecie w Tomsku.

Jednak Europejska Agencja Kosmiczna opublikowała oświadczenie, w którym stwierdza, że meteoryt, który spadł nad Uralem, nie jest odłamkiem towarzyszącym asteroidzie 2012 DA14. Agencja nie udzieliła jednak bliższych wyjaśnień.


Losy Ziemi

 

W lutym Asteroida przeleci bardzo blisko Ziemi

Asteroida 2012 DA14 15 lutego przeleci rekordowo blisko Ziemi. Obiekt jest wielkości połowy boiska piłkarskiego i choć naukowcy twierdzą, że nam nie zagraża, to nie spuszczają go z oka.

Odkąd monitorujemy kosmos, nic tak blisko nie przeleciało 2012 DA14 15 lutego o godzinie 20.26 naszego czasu przeleci 27 tys. km od naszej planety, czyli w 0,07 odległości Ziemi od Księżyca.

Asteroida ma 58 metrów długości. Odkryto ją w zeszłym roku.Według amerykańskiej agencji kosmicznej to najpoważniejszy obiekt, jaki został zaobserwowany od czasu prowadzenia monitoringu niebezpiecznych asteroid, czyli od lat 90 XX w. Żadna inna kosmiczna skała nie przeleciała nigdy tak blisko.

Bezpieczna mijanka?

NASA zapewnia, że kosmiczne skały takich rozmiarów przelatują obok naszej planety co 40 lat, ale uderzenie następuje średnio co 1,2 tys. lat.

Co stałoby się, gdyby asteroida zdecydowała się uderzyć w Ziemię? Zniszczyłaby obszar o średnicy co najmniej 1,5 km. Jeśli spadnie na pustynię, nic się nie stanie, jeśli na miasto, straty będą niewyobrażalne.

Naukowcy podkreślają, że nie ma żadnych przesłanek, żeby skała wyrządziła nam jakąkolwiek krzywdę. Ma przelecieć między niższą orbitą, na której umieszczone są satelity obserwacyjne i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, a wyższą orbitą, gdzie latają satelity geostacjonarne.

Źródło: NASA, inquisitr.com, tm, Losy Ziemi

 

Styczniowe atrakcje na niebie

Styczeń szykuje nam wiele atrakcji, pośród nich maksimum aktywności Kwadrantydów, lornetkową kometę oraz dobrą widzialność większości planet.

Po przesileniu zimowym dni stają się coraz dłuższe. W Warszawie, w pierwszy dzień Nowego Roku, Słońce wzejdzie o 7:45, a zajdzie o 15:35. Natomiast 31 stycznia wschód nastąpi o 7:18, a zachód o 16:22. W styczniu nasza dzienna gwiazda wstępuje w znak Wodnika.

Dnia 2 stycznia o godzinie 22:30 naszego czasu, Ziemia znajdzie się w peryhelium, czyli w punkcie swojej orbity najbliższym Słońcu i oddalonym od niego o 147 milionów kilometrów.

Kolejność faz Księżyca w styczniu jest następująca: ostatnia kwadra -

5 I o godz. 4:58, nów - 11 I o godz. 20:44, pierwsza kwadra - 19 I o godz. 0:45 i pełnia - 27 I o godz. 5:38. Najbliżej Ziemi Srebrny Glob znajdzie się 10 stycznia o godzinie 11:20, a najdalej 22 stycznia o godzinie 11:45.

Merkury i Pluton znajdują się na sferze niebieskiej blisko Słońca i ich obserwacje w styczniu nie są możliwe.

Kończy się sezon na poranne obserwacje Wenus. Na początku miesiąca, godzinę przed wschodem Słońca Gwiazdę Poranną zobaczymy około 5 stopni nad południowo-wschodnim horyzontem, pod koniec miesiąca planeta zginie w blasku naszej dziennej gwiazdy.

Dla odmiany Mars jest widoczny wieczorem lecz warunki do jego obserwacji także są trudne. Godzinę po zachodzie Słońca Czerwoną Planetę widać tylko około 5 stopni nad horyzontem.

Wciąż panują świetne warunki do obserwacji Jowisza. Planetę widać przez pierwszą połowę nocy i sporą część drugiej połowy. Świeci ona jasno w konstelacji Byka.

Rankiem możemy obserwować Saturna. W styczniu widać go na granicy gwiazdozbiorów Wagi i Panny.

Uran znajduje się w gwiazdozbiorze Ryb i widać go wieczorem. Choć w świetnych warunkach można go dojrzeć gołym okiem, do jego obserwacji lepiej użyć lornetki. Podobnie jest z Neptunem. Dysponując lornetką możemy odnaleźć go w konstelacji Wodnika.

Ta sama lornetka może posłużyć nam do obserwacji planety karłowatej Ceres i planetoidy Westa, które świecą stosunkowo jasno w konstelacji Byka.

W pierwszej połowie nocy możemy wybrać się na obserwacje komety

C/2012 K5 (LINEAR), która jest w zasięgu lornetek klasy 7x50 czy 10x50. W pierwszej połowie stycznia przemieści się ona przez konstelacje Rysia, Woźnicy i Byka.

W pierwszej dekadzie stycznia możemy podziwiać meteory z jednego z najciekawszych i najaktywniejszych rojów nieba - Kwadrantydów. Standardowe maksimum aktywności oczekiwane jest w nocy z 3 na 4 stycznia. Na pewno warto wyjść na obserwacje w drugiej połowie tej nocy, choć w obserwacjach będzie przeszkadzał Księżyc tuż przed ostatnią kwadrą.

PAP - Nauka w Polsce

aol/ tot/

 
More Articles...