Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 893655

Wieści z kosmosu

Czarna dziura w centrum naszej galaktyki zaświeci 100 razy jaśniej niż nasze Słońce

Sagittarius A* to supermasywny obiekt znajdujący się w centrum Drogi Mlecznej. Wielu naukowców pozostaje zafascynowanych tym czymś tylko umownie nazywanym supermasywną czarną dziurą. Obiekt znany tez w skrócie jako Sgr A* znajdzie się wkrótce w centrum uwagi naukowców ponieważ do horyzontu zdarzeń zbliża się chmura gazu i w pierwszej połowie 2013 może dojść do spektakularnych obserwacji.

Czarne dziury i takie monstra jak Sagittarius A* są stałymi punktowymi źródłami emisji rozmaitych fal. Można je oglądac w wielu widmach na przykład w promieniowaniu rentgenowskim. Słuzy do tego między innymi teleskop kosmiczny Chandra prowadzący obserwacje w zakresie X-Rays.

Według obliczeń naukowców już w lecie 2013 chmura gazowa zostanie wchłonięta przez Sgr A* a to wyzwoli okresowy wzrost jasności widoczny od podczerwieni po cały zakres promieniowań elektromagnetycznych. Chmura będzie się formowała w cienki pasek (dysk akrecyjny), na co dodatkowo wpłyną ogromne temperatury i siły pływowe działające w pobliżu czarnej dziury. To, dlatego jasność obłoku w podczerwieni wzrośnie aż osiągnie poziom około 100 razy jaśniejszy niż Słońce

File 28148

Niedawno, bo 6 listopada 2012, astronomowie poinformowali, że teleskop Chandra odebrał najbardziej znaczący rozbłysk jasności Sgr A*. W szczytowym momencie teleskop odbierał 700 fotonów wysokiej energii, to wielkość 150 razy większy niż poprzednio rejestrowane tło Sagittariusa A*. Właśnie takie nagłe wzrosty wskazują na to, że ta czarna dziura wchodzi we wzrost aktywności swojego promieniowania. Według uczonych ten okres może potrwać nawet 20 do 40 lat.

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sagittarius_A*

Zmiany na Ziemi

 

NASA ostrzegła swoich pracowników przed jakimś wydarzeniem

Czy to możliwe, że NASA ostrzegła swoich pracowników przed nadchodzącymi zmianami? Powyższe wideo, nagrane już dawno temu, przedstawia jednego z dyrektorów NASA wzywającego "rodzinę NASA" do przygotowania się na poważne kataklizmy naturalne. Przekaz ten przeżywa obecnie drugie życie w Internecie. Oprócz tego portal Facebook jest dosłownie zarzucony rzekomymi mailami z NASA opisującymi, co tak naprawdę wydarzy się według agencji kosmicznej w ciągu najbliższych nam dni. Nawoływania do przygotowań na wypadek kataklizmu wpisują się w tezy osób propagujacych tego typu koncepcje.

Według tych źródeł wszystko ma się zacząć tak jak rzekomo przepowiedzieli Majowie. Słynne trzy dni ciemności mają wystąpić między 22-25 grudnia 2012 w trakcie przekroczenia galaktycznego równika. Ta całkowita ciemność ma być momentem, kiedy nastąpi przejście z trzywymiarowej przestrzeni do zerowymiarowej. Ma to być forma przejściowa, ponieważ celem jest czterowymiarowa przestrzeń.

Wracając bardziej na Ziemię można dodać, że w przekazach internetowych często trafia się na sugestie, aby w okresie 21-25 grudnia starać się nie podróżować. Większość informacji jest zgodna, że o ile będzie to koniec starego świata to w nowym ludzkość zupełnie zmieni hierarchie wartości. NASA wielokrotnie próbowała tłumaczyć, że żadnych wyrównań, równików galaktycznych czy też pasów fotonów nie ma nie było i nie będzie. Naukowcy pracujący dla Agencji nazywają to po prostu nonsensami i pseudonaukowym bełkotem.

Wspomniane powyżej wideo wzywające do przygotowania na najgorsze jest często łączone z teoriami odnośnie końca świata. Na szczęście już za 9 dni będziemy się mogli przekonać, czy rzeczywiście spowiją nas ciemności, czy też wręcz przeciwnie będzie normalnie jasno, jak to w dzień, a świat po prostu pójdzie dalej.

Źródła:

http://urbanlegends.about.com/od/errata/ss/Nasa-Predicts-Total-Blackout-Dec-2012.htm

http://www.nasa.gov/topics/earth/features/2012-alignment.html

innemedium.pl

 

Rok 2013 będzie rokiem wielkiej komety

Kometa Hale-Bopp - źródło: wikimedia

Prawdopodobnie nikt z żyjących aktualnie na Ziemi nie pamięta komety, która jest widoczna w dzień a jasnością dorównuje Księżycowi. Taki pokaz nastąpi już w 2013 roku, więc jeśli ktoś myśli, że po grudniowej kulminacji nic ciekawego nas nie czeka ten po prostu nie zdaje sobie sprawy z atrakcji, jakie wystąpią w przyszłym roku.

Wszystko zacznie się w lutym, gdy 15 lutego przeleci w naszej okolicy dosyć duża asteroida. W sieci Internet już teraz można przeczytać opracowania na temat tego czy Ziemi grozi uderzenie ciała niebieskiego oznaczonego sygnaturą 2012 DA14. Według NASA Ziemi nie grozi impakt ze strony tego 60 metrowego ciała niebieskiego. Jednak rosyjska agencja kosmiczna wypowiada się już z większą ostrożnością.

File 27911

Myli się ten, kto uważa, że orbity asteroid są w jakikolwiek sposób stałe. Zwykle wygląda to tak, że astronomowie obserwują pozycje w przestrzeni orbitujących asteroidów. Jeśli wyliczają, że gdzieś się powinno znaleźć dane ciało niebieskie a potem sprawdzają gdzie jest są w stanie powiedzieć jak stabilna jest jego orbita. Zwykle większość asteroid ma niestabilna orbitę i dlatego przy kolejnych podejściach zawsze pozostaje dreszcz niepewności.

Czasami jednak mamy sytuacje jak teraz, czyli odkryliśmy asteroidę w lutym, na rok przed przelotem. Gdyby 2012 DA1 miało uderzyć w Ziemię to nie byłoby czasu na zbudowanie specjalnego statku kosmicznego do zapobieżenia temu kataklizmowi, po prostu nie wystarczy czasu. Prawdopodobnie podjęto by próby zestrzelenia asteroidy za pomocą broni jądrowej, co przy kilkudziesięciu metrach średnicy dałoby szansę całkowitego odparowania tego ciała niebieskiego. Jeśli więc przetrwacie grudzień 2012, następna potencjalnie groźna data będzie 15 lutego 2013.

Jednak przelot 2012 DA14 nie będzie chyba najbardziej słynnym zjawiskiem astronomicznym, jakie wystąpi w 2013 roku. Gwiazdą będzie kometa, o ile w ogóle można tak powiedzieć. Chodzi o kometę C/2012 S1 (Ison). Według astronomów kometa ta zapewni nam niespotykany pokaz począwszy od 28 listopada 2013. Według prognoz minie ona Słońce w odległości mniejszej niż 3 miliony kilometrów i właśnie z tego powodu jej jasność będzie rosła aż osiągnie wielkość przewyższającą Księżyc. Porównuje się ją z bardzo jasną kometą, jaka była obserwowana w 1680 roku.

File 27912

Obraz Verschuiera przedstawiający kometę z 1680 roku

Jej paraboliczna orbita wskazuje, że wyleciała z tak zwanego Obłoku Oorta, ogromnego obszaru pełnego lodowych obiektów, które obiegają Słońce. Obecnie kometa znajduje się w północno-zachodnim rogu konstelacji Raka. W tej chwili jej jasność jeszcze jest zbyt mała, aby go zobaczyć ją gołym okiem. Słonce ma magnitude jasności o wielkosci -26, kometa Hale-Bopp, ostatnia jasna kometa na naszym niebie, osiągnęła -1 a oczekiwana w listopadzie kometa C/2012 S1 (Ison) będzie miała jasność -16, to powinno oddawać trochę pojęcia o jakim poziomie jasności mówimy.

Niezwykły widok wielkiej jasności komety C/2012 S1 (Ison) potrwa, co najmniej dwa miesiące, czyli jasny spektakl na niebie może potrwać nawet do stycznia 2014. Zwolennicy teorii elektrycznego wszechświata z pewnością nie raz jeszcze zadadzą pytanie o to czy to jest bezpieczne, aby taki obiekt przechodził tak blisko Błękitnej Planety?

Źródła:

http://www.space.com/14810-asteroid-earth-impact-risk-2012da14.html

http://earthsky.org/space/big-sun-diving-comet-ison-might-be-spectacular-in-2013

Zmiany na Ziemi

 

Burza magnetyczna z 28 sierpnia 1859r.

Oddziaływanie wiatru słonecznego na ziemskie pole magnetyczne

Burza magnetyczna – nagłe i intensywne zmiany pola magnetycznego Ziemi (magnetosfery). Zaburzenia te powodowane przez koronalne wyrzuty masy ze Słońca, powstające w czasie trwania rozbłysków (burz słonecznych), wywołują gwałtowne zmiany parametrów fizycznych wiatru słonecznego. Te z obłoków cząstek naładowanych, które przemieszczają sie w kierunku Ziemi, docierają tam przeważnie po 20-70 godzinach i natrafiają na ziemską magnetosferę. Powodują także istotne zmiany w jonosferze w czasie burzy magnetycznej, która może trwać około dwóch dni. Rozróżnia się początkową fazę dodatnią i następującą potem bardziej długotrwałą ujemną.

Największe odnotowane burze

Między 28 sierpnia a 2 września 1859 obserwowano na Słońcu liczne plamy, zaś 1 września - rozbłysk, który potem, jako pierwszą taką obserwację, opisano w czasopiśmie naukowym. Olbrzymi koronalny wyrzut masy (CME) skierowany w stronę Ziemi dotarł wtedy do naszej planety po zaledwie 18 godzinach, podczas gdy zwykle pojawia się w tej okolicy po 3 lub 4 dniach. 1 i 2 września zarejestrowano burzę magnetyczną, w czasie której zmiana składowej poziomej pola magnetycznego sięgnęła chwilowo 1600 nT (pomiary w obserwatorium Colaba w pobliżu Bombaju w Indiach); taki sam wynik uzyskano też rok przed początkiem ostatniej wojny w jednym z obserwatoriów europejskich.

Zmiany pola magnetycznego w czasie tej burzy indukowały napięcie elektryczne w liniach telegraficznych w Ameryce i Europie. Spowodowały one m.in. zapalenie się nasączonego substancją chemiczną papieru w telegrafie. Natomiast zorze polarne, zwykle widywane tylko w pobliżu biegunów, obserwowano wtedy daleko na południu (Hawaje, Meksyk, Kuba, Włochy).

Wydarzenie to przeszło do historii jako burza magnetyczna roku 1859, zaś na podstawie badań zmian obfitości związków chemicznych w rdzeniach lodowych wydobywanych w obszarach polarnych wiadomo także, że takie burze mogły zdarzać się również wcześniej.

Po roku 1859 podobne lub nieco mniej intensywne zaburzenia magnetyzmu zarejestrowano w latach 1921 i 1960. Zakłóciły one m.in. odbiór transmisji i audycji radiowych na całym świecie.

13 marca 1989 burza magnetyczna spowodowała wyłączenie sieci energetycznej w Quebec w Kanadzie w efekcie kaskadowego zadziałania zabezpieczeń. Awaria ta przez 9 godzin uniemożlwiała korzystanie z energii elektrycznej 6 milionom mieszkańców regionu i miała poważne skutki ekonomiczne. Burzy tej towarzyszyły zorze widoczne daleko na południu, na przykład w Teksasie. Koronalny wyrzut masy, będący przyczyną tych zaburzeń, zarejestrowano 9 marca 1989 roku.

W sierpniu 1989 inna burza zakłóciła działanie komputerów, powodując wstrzymanie handlu na giełdzie w Toronto.

Potencjalne zagrożenie

W raporcie National Research Council of the National Academies of Sciences (Amerykańska Akademia Nauk) naukowcy ostrzegają, iż podobna burza, jak ta z roku 1859, dzisiaj mogłaby spowodować globalną katastrofę. W marcu 1989 roku wytworzony w początkowej fazie burzy impuls w sieci energetycznej spowodował np. zniszczenie transformatora wysokiego napięcia i jak do tej pory było to jedno z dwóch takich zdarzeń.

Według analizy, która odbyła się w 2008 roku, nieco większa burza od tej z maja 1921 roku, zniszczyłaby w samych Stanach Zjednoczonych ok. 350 transformatorów i lokalnych stacji elektroenergetycznych, dostarczających energii dla 130 milionów osób[3], co jednak nie wydarzyło się w roku 1989. Zjawiska te miały podobne natężenie; porównaj dane współczesne z Sieci energetyczne w Europie są ze sobą mocno powiązane, a mimo to podobne awarie w tej części świata się nie zdarzają. Obawy przed przeciążeniem jakiegoś "oczka" sieci powodującego kolejne usterki są jednak wciąż duże. Koszty związane z brakiem reakcji operatorów systemu energetycznego mogłyby być ogromne, ponieważ jeden spalony transformator powoduje przerwę w funkcjonowaniu systemu, zaś czas produkcji nowego (na zamówienie) wynosi ok. 12 miesięcy. Pisanie w podobnym kontekście o burzy o tak dużym natężeniu, jak tej z 1859 roku, która mogłaby zniszczyć cały system energetyczny krajów uprzemysłowionych, jest kwestią kontrowersyjną, jakkolwiek funkcjonowanie systemu nie powinno być beztrosko pozostawiane działaniu promieni kosmicznych.

Obecnie istnieje globalny system wczesnego ostrzegania przed rozbłyskami słonecznymi (np. satelity SOHO, SDO, GOES). Przed skutkami tych emisji można sieci chronić głównie wyłączeniami oraz zmieniając napięcie przez podłączenie w miarę możliwości sfazowanej zawady w postaci kondensatora. Z systemu korzystają np. amerykańskie badania geologiczne i energetyka. Zupełnie inną kwestią jest sprawność działania służb miejskich w czasie zaciemnień i możliwość korzystania z własnych źródeł energii (takie generatory są w każdym warszawskim wysokościowcu), jak również sprawność administracji w dużych osiedlach, w których budynki nie mają własnych mini-elektrowni.

Wikipedia.pl
 

NASA potwierdza możliwość istnienia specyficzngo ustawienia Ziemi względem centrum galaktyki

Podobieństwo między ustawieniem planet przy rozbłysku Carringtońskim i pod koniec grudnia 2012

Agencja kosmiczna NASA opublikowała oświadczenie, w którym starała się zdementować wszelkie rewelacje związane ze szczególną datą, 21 grudnia 2012. Przypadkiem jednak agencja potwierdziła, że tego dnia faktycznie dojdzie do specyficznego układu planet i gwiazd.

Naukowcy wzięli na celownik mit o specjalnym oddziaływaniu ułożenia planet względem Słońca i środka galaktyki. Według jednej z teorii na temat możliwych przyczyn wystąpienia jakichś perturbacji pod koniec grudnia tego roku będą one spowodowane przez fakt przejścia przez galaktyczny równik. Specjaliści z NASA przekonują, że oddziaływanie grawitacyjne czarnej dziury zwanej Sagittarius znajdującej się w centrum naszej galaktyki nie może być w żaden sposób wzmocnione. Według nich absurd polega też na tym, że akurat 21 grudnia Ziemia będzie się znajdować 6,6 stopni od centrum galaktyki i będzie dużo bliżej kilka dni wcześniej.

Jednak zdecydowane dementi NASA pozostaje w sprzeczności z informacjami, które nadal pojawiają się w Internecie. Niewiele osób czuje się spokojnie po dziwnych oświadczeniach NASA. Niektórzy nadal poszukują astrologicznych dowodów na wyjątkowość ustawienia ciał niebieskich pod koniec grudnia. Szczególnie interesująco brzmi porównanie ustawienia planet z 28 sierpnia 1859 roku i 18 grudnia 2012. Wspomniana data z XIX wieku jest istotna, ponieważ to właśnie w 1859 roku doszło do ogromnego rozbłysku słonecznego nazywanego zdarzeniem Carringtońskim.

File 15609

Aby jednak wierzyć w to, że specjalne ustawienie planet, które może być odtworzone pod koniec grudnia spowoduje kolejny wielki rozbłysk trzeba najpierw uwierzyć, że oddziaływanie grawitacyjne, któremu tak gorliwie zaprzecza NASA, może rzeczywiście coś takiego wywołać.

 
More Articles...