Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 893685

Wieści z kosmosu

Nibiru to nie mit! Nawet najpoważniejsze media nie mogą przejść obojętnie obok prawdy

Nibiru to nie mit! Nawet najpoważniejsze media nie mogą przejść obojętnie obok prawdy

Informacje na temat Nibiru pojawiały się już w babilońskich materiałach (fot. NASA/CXC/Univ of Hamburg/S.Schröter)

Do niedawna Nibiru - mityczna planeta, która miała przynieść Ziemi zagładę - była powodem do kpin i żartów. Tylko nieliczni traktowali zagadnienia związane z tym ciałem niebieskim poważnie, uznając, że jest to obiekt, który realnie zagraża bezpieczeństwu Ziemi. Niedawno jednak coś się zmieniło. Nawet media mainstreamowe zaczęły informować o zagrożeniu ze strony Nibiru.

Informacje na temat Nibiru pojawiały się już w babilońskich materiałach. W starożytnych, zwłaszcza sumeryjskich źródłach, termin ten obecny był w kontekście problemu obiektu zagrażającego Ziemi. Zgodnie z istniejącymi zapisami, miał on już kiedyś uderzyć w Błękitną Planetę. Jeśli wierzyć kronikarzom wywodzącym ze starożytnego sumeryjskiego ludu, ryzyko powtórnej kolizji wciąż ma być realne.


Prawdziwe zamieszanie wokół Nibiru wybuchło w latach 80. XX w. W 1982 r. specjaliści przyznali, że nie można wykluczyć, iż w Układzie Słonecznym istnieje nieznana wcześniej nauce planeta. Potem, w 1983 r. zidentyfikowano olbrzymi, tajemniczy obiekt, który - zgodnie z opinią naukowców - mógłby stanowić integralną część naszego systemu.

Zgodnie z istniejącymi przekonaniami, które ocierają się o zagadnienia z zakresu paleoastronautyki, powtórne zbliżenie się do Ziemię planety Nibiru mogłoby ściągnąć na nas zagładę. Życie na Błękitnej Planecie zmieniłoby się nie do poznania, a wielkie trzęsienia ziemi, powodzie czy fale tsunami stałyby się dla nas chlebem powszednim.

Co ciekawe, wyśmiewane przez długi czas zagadnienie, które wrzucone zostało do pojemnej kategorii teorii spiskowych (dla niektórych jest to równoznaczne z tym, że z danego tematu można bezrefleksyjnie kpić), staje się tematem coraz bardziej poważnej debaty inspirowanej przez media masowe. Sygnał do poważnej dyskusji dali największym dziennikom i stacjom telewizyjnym naukowcy (m.in. z NASA), którzy coraz częściej sugerują, że nie możemy czuć się bezpiecznie.

Prasa i telewizja nadal starają się unikać terminu "Nibiru", ale biorąc pod uwagę coraz poważniejszą sytuację, nie mogą przejść obok problemu obojętnie. Stąd też podczas analizy nagłówków oraz artykułów firmowanych przez największe światowe serwisy informacyjne możemy się dowiedzieć m.in. o grożącym Ziemi przebiegunowaniu; o dwóch słońcach, które mają się uwidocznić w 2012 r. (BBC i CNN); czy w końcu o bliźniaczej Ziemi, która ujawniła się tuż poza granicami Układu Słonecznego (Al Jazeera).
Oczywiście można się zżymać, że w każdym z wymienionych i wielu podobnych wypadkach chodzi o typowe kosmiczne zagrożenia, które nie mają wiele z Nibiru wspólnego. Ale przecież przedstawiciele dawnych cywilizacji też nie upierali się, że będzie to gwiazda, planeta bądź asteroida. Może to być równie dobrze podobny do naszego układ, który posiada centralną gwiazdę, planety oraz księżyce. Wcale nie musi on też doprowadzić do całkowitej destrukcji Ziemi. Oczywiście w mitologii mezopotamskiej pojawiają się kontrowersyjne wątki, które sprawiają, że literalne odczytywanie wszystkich poruszanych tam kwestii może być ryzykowne (m.in. motyw niebiańskich istot Anunnaki, które miały dotrzeć na naszą planetę właśnie z Nibiru). Ale wielu badaczy zajmujących się zagadnieniem planety Nibiru uważa, że nie jest to powód do tego, by bezmyślnie przekreślać wszystkie wskazówki zawarte w dawnych materiałach. Warto też zauważyć, że informacje znajdujące się w mezopotamskich i sumeryjskich źródłach zaczynają brzmieć też niezwyczajnie w kontekście doniesień na temat najbliższych misji naukowych, których realizacji podejmie się NASA. Przedstawiciele Amerykańskiej Agencji Kosmicznej zamierzają wysłać bowiem w przestrzeń kosmiczną teleskop. Nieprawdopodobne wydaje się natomiast zadanie, które ma być realizowane w czasie misji, podczas której dojdzie do instalacji urządzenia. Badacze chcą bowiem śledzić potencjalne zagrożenie, z jakim już w najbliższym czasie zetknąć może się Ziemia. Jak wynika z docierających informacji, szczególny nacisk ma zostać położony na obserwację obiektu, który odpowiadałby właśnie charakterystyce planety Nibiru.

Wiele ostatnio mówi się też o planecie Tyche, która jest wielokrotnie większa od Jowisza, a znajduje się na obrzeżach Układu Słonecznego. O hipotetycznym obiekcie, który roboczo został nazwany Tyche, głośno zrobiło się już w 1999 r. O tym, że na krańcach Układu Słonecznego znajdować się może planeta, która jest czterokrotnie większy od Jowisza - oficjalnie największej planety naszego systemu - zaczęli mówić naukowcy z University of Louisiana w Lafayette - John Matese i Daniel Whitmire. Do takiej opinii skłoniły ich obserwacje komet. Pojawienie się niektórych z nich mogłoby być uzasadnione faktem, że w Obłoku Oorta znajduje się potężny, nieznany dotąd nauce obiekt, który wybija je z tego sferycznego obłoku złożonego m.in. z planetoid i pyłu.
niewiarygodne.pl
 

Za 8 dni przeleci tuz obok Ziemi 350-metrowa planetoida

Nowo odkryta planetoida o średnicy 350 metrów 14 września przeleci blisko Ziemi – informuje serwis SpaceWeather.com. Naukowcy zaklasyfikowali ją do obiektów potencjalnie zagrażających w przyszlosci naszej planecie.

28 sierpnia odkryto nową planetoidę, która uzyskała oznaczenie 2012 QG42. Jej jasność pozwoliła wyliczyć, że mamy do czynienia nie z kolejną małą bryłką kosmicznej materii, ale z obiektem o średnicy około 350 metrów.

Bliskie spotkanie

Kolejne obserwacje wykonane na przestrzeni następnych dni pozwoliły wyznaczyć dokładną orbitę planetoidy. Okazało się, że dnia 14 września przeleci ona tylko 2.8 miliona kilometrów od Ziemi. To wartość, która jest 7,4 większa od średniej odległości Ziemia-Księżyc.

Oznacza to, że nowo odkryta planetoida zostanie wpisana na listę obiektów potencjalnie zagrażających w przyszłości naszej planecie.

Losy Ziemi

 

Nibiru sfilmowane nad Szkocją

Kadr z nagrania wideo

W sieci Internet pojawiło się nagranie przedstawiające zachodzące Słonce i cos w jego okolicy, co wyglądało na planetę.
Trudno powiedzieć, co to jest, ale wielu powie, że to zwykły błąd obróbki wideo. Znajda się i tacy, którzy stwierdzą, że to jest to samo ciało niebieskie, które zaćmiło Słońce, co było widoczne z pokładu obserwatorium SDO.
Powyższy film został rzekomo nakręcony w Szkocji. Pojawił się w światowej sieci w dniu wczorajszym.

innemedium.pl

 

Coś przesłoniło na chwilę widok z jednej z sond STEREO

helioviewer.org

Satelita obserwacyjny STEREO zaobserwował chwilowe zaćmienie Słońca. Oczywiście nie było to zaćmienie widoczne z Ziemi, po prostu jakaś planeta znalazła się między pojazdem a gwiazdą. Na forach internetowych zawrzało, bo nikt nie umiał powiedzieć, co to był za obiekt.

http://www.youtube.com/watch?v=OyhRt4EZmsE&feature=player_embedded

Do obserwacji doszło wczoraj, tj. 21 kwietnia 2012. Od razu pojawiło się wiele komentarzy sugerujących, że może to być mityczna Planeta X. Przesłonięcie Słońca widoczne było we wszystkich widmach. Obiekt pojawił się w prawym dolnym rogu tarczy.

NASA pospieszyła z wyjaśnieniami. Ta gorliwość jest zadziwiająca, bo zwykle agencja nie komentuje takich spraw. Według jej specjalistów to, co pojawiło się między Słońcem a zarządzanym przez nich urządzeniem to po prostu Księżyc.

innemedium.pl

 

Sensacyjne zdjęcia Nibiru z Antarktydy

Kadr z filmu z 13 lutego 2012 - rzekome Nibiru

Najwyższy czas aby Nibiru w końcu się okazała. Zwolennicy teorii o zbliżającej się planecie X mają nowe argumenty przemawiające za jej słusznością. Pojawiły się filmy z Antarktydy pokazujące coś co nie jest raczej Księżycem i w związku z tym jako niezidentyfikowane ciało niebieskie pasuje do scenariusza z Nibiru.

Pierwszy film pochodzi z 13 lutego 2012 i prezentuje tą „planetę” w całej okazałości. Uderzające jest to, że rzeźba terenu przedstawiająca się na tym globie jest zupełnie inna od tego co znamy z Księżyca.

http://www.youtube.com/watch?v=G4kOSjm224Y&feature=player_embedded

Nagrywający są wyraźnie poruszeni tym co widzą na niebie. Kolejny film pochodzi z 16 lutego 2012 i co zadziwiające mamy na nim ten sam obiekt ale w innej fazie, tak jak Księżyc ma różne postacie czyli raz jest w pełni a raz widać tylko cienki sierp tak w przypadku tego obiektu jest to samo. W odstępie kilku dni widać wyraźnie mniej tarczy tego globu. To niesamowite ale komentarz do tego filmu jest po polsku. To musiało być wykonane przez naszych rodaków!

http://www.youtube.com/watch?v=Qm1rsukApRg&feature=player_embedded

Następny film z sekwencji został nagrany 27 lutego 2012 i znowu glob ten jest w innej fazie. Tutaj też słychać polski język, być może obserwacje te wykonywano z polskiej Stacji Arktycznej imienia Henryka Arctowskiego, ale jeśli zakładac, że wszystkie filmy nagrano w jednym miejscu i prawdziwa jest informacja zamieszczona na pierwszym filmie, jakoby był kręcony w Ziemi Wiktorii to w grę wchodziłyby tylko stacje należące do Nowej Zelandii, USA i Rosji.Niektórzy jednak już teraz symulują wszystkie fazy w jakich może się pokazywac to hipotetyczne Nibiru. Dokonana poniżej analiza wskazuje, że synodyczny okres obiegu tego ciała sięga od 22 do 24 dni. Według twórcy tego filmu siadał do jego produkcji z myślą aby udowodnić tutaj fałszerstwo, ale wręcz przeciwnie uwierzył, ze jest to rzeczywisty obiekt.Czy to faktycznie Nibiru?

http://www.youtube.com/watch?v=vR2_gPss6HY&feature=player_embedded

Trudno powiedzieć na pewno, ale nagranie to wygląda bardzo prawdopodobnie a fakt dokonania trzech nagrań pokazujących obiekt w kolejnych fazach powoduje, że nagrania te nie mogą być traktowane po prostu jako ordynarne fałszerstwa. O nie, ordynarne nie są i jeśli jest to wytwór człowieka to jest doskonała robota i czapki z głów dla twórców. Jednak istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo, że zdjęcia sa autentyczne a co to dla nas może oznaczać?

Innemedium.pl

 
More Articles...