Polecamy
Banner
Banner
Banner
Content View Hits : 893677

Wieści z kosmosu

W najbliższych dniach maksimum aktywności roju Leonidów

Fot. Fotolia

W najbliższych dniach swoje maksimum aktywności osiągają Leonidy - jeden z najciekawszych rojów meteorów naszego nieba - poinformował PAP dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.

Aktywne w okresie od 6 do 30 listopada Leonidy to jeden z najbardziej znanych rojów meteorów. Swoją sławę zawdzięczają dwóm największym, udokumentowanym deszczom meteorów, w których można było obserwować nawet ponad 100 tysięcy "spadających gwiazd" na godzinę i które wydarzyły się w latach 1833 i 1966. Dziś wiadomo, że deszcze meteorów pojawiają się w okresie, kiedy w najbliższych okolicach Słońca przebywa kometa macierzysta roju - 55P/Tempel-Tuttle.

Ostatnio tak było w latach 1998-2002 i wtedy Leonidy popisywały się aktywnością nawet ponad 3000 zjawisk na godzinę. Obecnie aktywność roju wraca do poziomu od kilkunastu do małych kilkudziesięciu meteorów na godzinę. Nie oznacza to jednak, że Leonidów nie warto obserwować. Roje meteorów znane są z niespodzianek i już nie raz potrafiły zaskoczyć astronomów sporymi wybuchami aktywności.

W tym roku maksimum aktywności roju astronomowie oczekują 17 listopada. Niestety ta data pokrywa się idealnie z pełnią Księżyca. Srebrny Glob będzie więc mocno rozświetlał niebo i uniemożliwiał tym samym dojrzenie najsłabszych meteorów.

Leonidy zdają się wybiegać z konstelacji Lwa, a ta wznosi się nad horyzont dopiero w drugiej połowie nocy. Nie ma więc sensu obserwowanie Leonidów przed północą, bo wtedy liczby godzinne są bardzo mizerne. "Problemem o tej porze roku jest także pogoda, która w listopadzie nie rozpieszcza obserwatorów. Mimo wszystko warto spróbować obserwacji w drugiej połowie nocy z 16 na 17 i 17 na 18 listopada. Może właśnie w tym roku Leonidy sprawią jakąś niespodziankę?" - powiedział dr Olech.

PAP - Nauka w Polsce

 

aol/ mrt/

 

Amerykańska armia postanowiła utajniać informacje na temat asteroid i komet

Armia USA zapowiedziała właśnie, że zaprzestanie publikowania informacji na temat planetoid, asteroid, komet i innych obiektów kosmicznych wchodzących w atmosferę ziemską.

Danymi armia dzieliła się przez ostatnie 15 lat. Astronomowie mieli dzięki temu dostęp do tego, co wykryły satelity wojskowe. Ostatnia decyzja wojskowych spowodowała, że wszystko, co wykryją te satelity będzie niedostępne dla publiczności i opatrzone klauzulą poufne.

Społeczność naukowa jest zaskoczona takim obrotem sprawy. Liczne są głosy sprzeciwu i nawoływanie do porzucenia tej decyzji nazywając ją błędną. Stwierdzono też, że te zmiany są bardzo dziwne, ponieważ następują nagle. Ich wynikiem będzie utrata synergii naukowców i wojskowych w kwestii tak fundamentalnej jak obrona Ziemi przed kosmicznymi zagrożeniami.

Zwrócono też uwagę, że brak transparentności w tej dziedzinie będzie pożywką dla rozmaitych teorii spiskowych, których zwolennicy, tą jedną decyzją, uzyskali legitymizację do spekulacji i wzmagania strachu przed nieznanym.

 

Kometa ISON przekroczyła orbitę Ziemi. Powstał też nowy warkocz

Kometa ISON (C/2012 S1) widziana 6 listopada 2013 roku widoczny drugi warkocz jonowy- Foto: Damian Peach

Kometa ISON znajduje się obecnie wewnątrz orbity Ziemi i kontynuuje podróż w kierunku Słońca. Co więcej widać już pierwsze efekty oddziaływania słonecznego ciepła. Objawia się to powstaniem dodatkowego warkocza.

Najnowsze obserwacje komety ISON wskazują na to, że przyspiesza zgodnie z planem. Teraz porusza się z prędkością 46 km/s i będzie ona z pewnością rosnąć w trakcie gdy jądro komety C/2012 S1 ISON, będzie się zbliżało do Słońca. W szczycie peryhelium ma to być już 400 km/s. Potem grawitacja gwiazdy dosłownie wystrzeli kometę w przestrzeń kosmiczną niczym gigantyczna katapulta.

File 32593

Już 28 listopada kometa ISON znajdzie się w peryhelium i zbliży się do powierzchni Słońca na odległość około miliona kilometrów. Znajdzie się wtedy w obrębie oddziaływania temperatur rzędu 5000 stopni Celsjusza. Nikt tak naprawdę nie wie, czy jądro komety może to przetrwać. Teoretycznie powinno się rozpaść i wyparować, nawet jeśli zawiera fragmenty skał. Znane są jednak przypadki komet, które przelatywały przez koronę gwiazdy i leciały dalej trochę tylko uszczuplone.

Jeśli jądro ma powyżej 200 metrów średnicy, a wszystko wskazuje na to, że ma nawet około 2 kilometrów, to znacznie rosną szanse na przetrwanie tego dosłownego muśnięcia Słońca. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to kometa powinna teraz z każdym dniem zwiększać jasność.

File 32592

Foto w negatywie - źródło: Justin Ng

Do najnowszych odkryć należy ustalenie, że kometa ISON posiada już drugi warkocz. Jest to tak zwany warkocz jonowy. Jest to struktura gazowa przeważnie składająca się z tlenku węgla i dwutlenku węgla. Jego powstanie jest z pewnością związane z ostatnią aktywnością słoneczną. To właśnie wiatr słoneczny powoduje powstawanie takich dodatkowych warkoczy.

Więcej na temat komety ISON można znaleźć w serwisie astronomicznym - tylkoastronomia.pl

Zmiany na Ziemi

 

Kometa ISON może być ciałem niebieskim innego rodzaju

Wiele zamieszania wywołał opublikowany 31 października 2013 roku na portalu space.com artykuł opisujący anomalie związane z kometą ISON. Zwolennicy teorii spiskowych od razu zauważyli szereg dwuznacznych sformułowań na temat tego obiektu płynących ze strony uznanych naukowców. Nie brakuje opinii, że to dowód, że nie jest to kometa tylko coś innego.

Cały artykuł był poświęcony komecie ISON i faktowi jej nieoczekiwanie słabszego od postulowanego rozjaśniania. Został już tylko miesiąc do zbliżenia tej komety na mniej więcej 1,2 miliona kilometrów od powierzchni gwiazdy. To właśnie teraz jej jasność powinna rosnąć, ale mimo, że ostatnio trochę pojaśniała to nadal jest 3,3 raza ciemniejsza niż wskazywałyby wyliczenia ekspertów.

We wspomnianym artykule ze space.com wypowiada się Carl Hegerother z  Obserwatorium w Arizonie. Jego zdaniem różnice w jasności mogą być częściowo spowodowane stosowanym zestawem filtrów faworyzujących inne części widma światła. To dlatego raz widać przyrosty pyłu, a raz nie.

Jednak to nie tylko metodologia. Są znani łowcy komet, tacy jak John Bortle, który otwarcie mówi, że dla niego ta kometa jest dziwaczna. Jego zdaniem można dostrzec nawet małą jasną miniaturkę komety z warkoczem, która jest widoczna w halo wokół jej komy.

Bortle dodaje, że dla osób oglądających kometę za pomocą dużych teleskopów wygląda ona nadzwyczajnie słabo, a dla nawet większych lornetek wydaje się być znacznie większym obiektem. Na takim dystansie od Słońca nie powinno być już takich znacznych fluktuacji jasności.

File 19337

Przez chwilę wydawało się, że wszystko będzie jednak zmierzało w kierunku wzrostu jasności tego ciała niebieskiego. Od 19 października zaobserwowano stały trend wzrostu magnitudy jasności, ale po kilku dniach kometa znowu była ciemniejsza. "Nie wiem co się dzieje z tą kometą !" skomentował to potem Gary.

Niektórzy sugerują, że obserwacje poczynione od września wskazują, że kometa ISON reaguje na ciepło ze strony Słońca jakby była raczej ciałem stałym a nie "lodową kulą" jak chcą tego teoretycy powszechnie uznawanej wiedzy o kometach. Ciało niebieskie znane jako C/2012 S1 (ISON) z pewnością nie jest typowym przedstawicielem tej grupy obiektów kosmicznych.

Oczywiście nadużyciem jest stwierdzanie, że to z całą pewnością nie jest kometa. Przeciwko temu świadczy kolejny wzrost jasności zarejestrowany 1 listopada 2013 roku, ale nikt nie wie, czy będzie to trend stały, czy też znowu zobaczymy ściemnienie tego ciała.

Sugestie wskazujące na to, że może to być coś innego niż kometa rozpalają zmysły poszukiwaczy tajemnic, ale wytłumaczenie tych świetlnych anomalii mogą być dużo bardziej proste. Po prostu kometa ISON, jako jednopojawieniowa, może mieć inną strukturę geologiczną. Znamy przecież przypadki asteroid traktowanych początkowo, jako komety(Olijato).

File 19338

Asteroida Olijato uważana początkowo za kometę.

Wiadomo na przykład, że ma dużo mniej wody niż przypuszczano, a gdy pozbędzie się jej zupełnie okaże się, że przewidywania zarówno, co do jej ewentualnego rozpadu jak i ewentualnego rozbłyśnięcia były wyssane z palca i nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Wprawia to naukowców w dyskomfort, bo podważa ich teorię lodowych brudnych kul. Tylko tyle i aż tyle.

Innemedium.pl

 

Planeta ISON przeleci blisko kolo Slonca juz 28 listopada

Już 28 listopada kometa stulecia, jak nazywają ISON naukowcy, przeleci w bardzo bliskiej odległości od Słońca. Choć środowisko naukowe jest podzielone w opinii, czy przetrwa to spotkanie, jedno jest pewne – będziemy ją mogli obserwować gołym okiem.

ISON odkryto w 2012 roku. Należy ona do tzw. komet muskających Słońce, czyli obiektów, które przechodząc przez swoją orbitę, znajdują się w bardzo bliskiej odległości od gazowej kuli. Naukowcy zapowiadają ją jako „kometę stulecia” – jeden z najjaśniejszych obiektów na niebie.Niebezpieczne sąsiedztwo

Według wyliczeń, ISON minie Słońce 28 listopada w odległości zaledwie 2,7 radii (pozaukładowa jednostka miary określająca promień gwiazd – red.), czyli ok. 1,2 miliona kilometrów.

Według części naukowców, ISON nie zdoła przetrwać tak bliskiego spotkania. Temperatura sprawi, że zniknie na dobre, wyparowując. Co innego twierdzą ci, którzy obserwują ją przez teleskop Hubble’a.

Na tyle duża, by wytrzymać

Dwóch naukowców - Matthew Knight, astronom z Obserwatorium Lowella w Arizonie oraz Kevin Walsh z Południowo-zachodniego Instytutu badawczego w Boulder w Kolorado - jest pewnych, że lodowa bryła przetrwa zbliżenie do Słońca. Przeprowadzili oni szereg badań, opierając się na danych uzyskanych z obserwacji poczynionych przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a. Według nich ISON ma duże szanse, by wyjść cało, ponieważ ma nie najmniejszą średnicę prawie 4-5 kilometrów.

Źródło: NASA, nature.com, tm, Losy Ziemi
 
More Articles...